niedziela, 20 maja 2012

Małe INFO .

Hejjo wszystkim :) Tu Nats .
Chciałabym napisać czytającym bloga, że niestety nowy rozdział nie pojawi się szybko...
Mam ostatnio bardzo mało czasu i wiecie .. koniec roku, więc trzeba robić durne plakaciki i podlizywac się nauczycielom do tej durnej 4 czy 5. A mi jednak zależy żeby mieć dobre stopnie (inaczej koniec kompa przez całe TAK CAŁE wakacje i durny wyjazd rodzinny na 3 tyg.) więc UCZĘ SIĘ i UCZĘ i tylko to. Czasem jestem na tt. Jak tylko mogę postaram się wrzucić chociaż cokolwiek.
Jeszcze mała informacja w następną niedziele mam komunię kuzyna, a potem MY WSZYSTKIE jedziemy na zieloną szkołę NA 5 DNI! czyli wracamy w piąteczek, wtedy też nic nie wrzucę .. Postaram się do TEJ środy wyrobić i dać Wam ten 7 rozdział :) później niestety będziecie musieli długo poczekać :(
Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)
Love xx
Nats :*

wtorek, 8 maja 2012

Rozdział 6.


*Pauline i Natalie

-A dla ciebie Pauline? – pytała kelnerka w małej kawiarence i jedynej w ich małym mieście.
-Może po prostu herbatę malinową?
-Oczywiście. – uśmiechnęła się szeroko po czym poszła wolnym krokiem za ladę.
-To jak sądzisz, że powinnam kupić tą czapkę? Halo? Słuchasz mnie w ogóle? Matko … z tobą to tak zawsze.
-Mówiłaś coś? – spytała Alex, na chwilę odrywając się od gazety.
-Nic, tylko, że jestem w ciąży …
-To świetnie, też lubię jeść czekoladę.
-Z kim ty do cholery rozmawiasz? – wyrwała jej zamaszystym ruchem gazetę sprzed nosa.
-No z tobą, prawda?
-Nienawidzę cię , wiesz?
-Też cię kocham.
-Nie dość, że głupia, to jeszcze głucha.
-Oj tam .. To co mówiłaś?
-Zaraz idziemy do kina pamiętasz, tak?
-Mówiłaś coś. Na co?
-A ja tam wiem … Wiesz, że Natalie też idzie, prawda?
-Skąd ja to niby miałam wiedzieć?!
-Mówiłam ci. – mówiła opanowanym głosem.
-Nie prawda … W ogóle to po co ona?
-Co ty do niej masz?
-Christina jej nie lubi… 
-A to, że Chris kogoś nie lubi oznacza, że ty też musisz?
-Nie wiem… Ale to moja przyjaciółka, twoja z resztą też.
-A ja tam ją lubię i nie obchodzi mnie zdanie nikogo, mam to gdzieś. Wolę się sama przekonać co do niej, bądź zrazić, ale na pewno nie będę jej skreślać na wejściu, tylko dlatego, że jest ode mnie ładniejsza.
-Ja tak nie robię! Ona jest tylko ładniejsza od Chris … Ode mnie się nie da.
-No oczywiście … na miss głąbów, to ty się nadajesz…
-Jeśli brałabyś udział, to miałabym wielką konkurencję. – pokazała przyjaciółce język.
TI-TIT – Pauline dostała sms’a. Odblokowała telefon i zobaczyła wiadomość, była ona od Natalie : „Jesteście już w kawiarni? :) ”
-Ona serio idzie? – Alex wzdychnęła.
-Tak. – odpowiedziała krótko Pauline, w trakcie pisania.
OD:Pauline
DO:Natalie
„Tak. Czekaamy ;) ”
-Musi z nami iść?
-A ty musisz tak zrzędzić? Glory? – zawołała kelnerkę, która szybko podbiegła, cała zamachana, ponieważ była tylko ona i jeszcze Dolores za ladą.
-Przepraszam, ale się trochę nie wyrabiam …
-Nie ma problemu. Chodzi o to, że nie trzeba herbaty, zaraz wychodzimy.
-To dobrze, a teraz przepraszam.. – odeszła równie szybko jak podeszła. W tym momencie do kawiarni weszła, ubrana w dość krótką granatową, falbaniastą sukienkę w wielobarwne kwiaty na to nałożoną dżinsową koszulą, Natalie, która włosy miała staranniej zrobioną fryzurę. Podeszła do nich, Pauline od razu zwróciła uwagę na brak obcasów czy szpilek, na stopach miała zwykłe pudrowe baleriny.
-Cześć. – uśmiechnęła się – wiecie .. jeśli chcemy zdążyć, to musimy się trochę pośpieszyć … - Pauline szybko poderwała się z krzesła, Alex natomiast mozolnie i niechętnie podniosła tyłek.
-No cześć … Alex! No chodź!
-Ale … - dziewczyny pędzące w kierunku wyjścia zatrzymały się – czy też muszę iść?
-Dlaczego nie chcesz? To przeze mnie?
-Nie, nie o to chodzi – skłamała Alex – po prostu … boli mnie głowa, chyba wrócę do domu i się położę.
-To nic poważnego? – spytała zatroskana Natalie, Pauline natomiast wiedziała kiedy przyjaciółka kłamie.
-Jak chcesz. – rzuciła ciągnąc blondynkę za ramię w stronę wyjścia, która tylko rzuciła wymowne spojrzenie Alex.
 ***
-No ale i tak są teraz reklamy! – kłóciła się z bileterem Pauline, w końcu film dopiero się zaczął, a i tak początek to minimum 20 minut reklam.
-Przykro mi …
-Wiem, że nie jest Ci przykro.
-Blokuje pani kolejkę … - już chciała pokazać mu środkowy palec, jednak Natalie powstrzymała ją w porę i wyciągnęła z kolejki. 
-Daj spokój. Pójdziemy na następny seans, no nie?
-To był ostatni.
-No to …
-Jesteś optymistką? – lekko pokierowała temat na inne tory.
-Może … co to ma do rzeczy?
-Nic .. W końcu zawsze starasz się znaleźć dobrą stronę…
-Nie prawda. Po prostu sądzę, że jak jest gorzej, to będzie lepiej.
-To optymizm.
-Nie do końca… To co robimy? –zmieniła temat.
-Nie wiem … Został teraz tylko jakiś żałosny film dla dzieci…
-To chodźmy na niego.
-Żartujesz, tak?
-Nie. I tak nikt mnie tu nie zna, więc co za problem?
-Ciebie? Znają cię i to dobrze.
-Niby skąd? Sądzisz, że po jednej akcji i w szkole każdy mnie zna? Raczej wątpię.
-Dałaś wiele powodów by o tobie mówić.
-Niby jakich?
-No .. Pierwszego dnia weszłaś do kawiarni z jednym z najprzystojniejszych chłopaków w tym mieście, o którym marzą wszystkie dziewczyny, a ty… - przerwała jej.
-Rozumiem! Dalej.
-Później to z panią Murphy, jak Harry wyciągną cię od dyrektorki …
-Skąd to wiesz?
-Potwierdziłaś mi to teraz.
-Ah … No tak. To idziemy na ten film? Mam już taką opinię … Trudno będzie ją zepsuć.
-No dobra… - Gdy zamierzały kupić bilet na „Tulisie” Pauline usłyszała głos Nicki szepczącej do kogoś „ Masz szczęście tu jest, teraz się nie wymigasz”
-Lepiej chodźmy do wesołego miasteczka… - zaproponowała Pauline odciągając Natalie z kolejki.
-Jest wesołe miasteczko, a my idziemy na jakiś film dla dzieci? Żartujesz , tak?
-Teraz sobie przypomniałam …
-Mam już kilka powodów by cię znienawidzić. ..
-No wiem. Chodźmy. – ruszyły w stronę wyjścia, oczywiście natknęły się na słyszaną wcześniej Nicki.
-Cześć dziewczyny – wraz z nią był Zayn i Harry, którzy niechętnie powiedzieli to samo.
-Cześć . –opowiedziała im Pauline, Natalie wolała pozostać cicho, jednak nie mogła.
-Hej Natalie. – pomachała do niej Nicki . Skąd ona zna moje imię? – pomyślała.
-Siema. –powiedziała cicho.
 Miała wrażenie, że Harry uśmiecha się do niej, lecz postanowiła to zignorować, Pauline była bardzie skupiona na wyjściu, niż na patrzeniu na nich.  -Wiecie … właśnie miałyśmy zamiar iść …
-Gdzie? – zapytał milczący do tej pory Harry, Natalie myślała, że się udusi słysząc jego uroczy głos.
-Em … Do wesołego miasteczka … Spóźniłyśmy się na film.
-Też mieliśmy zamiar tam pójść, ale po kinie. – uśmiechnął się mulat.
-To może olejmy ten film i chodźmy razem? – zapytała Nicki, raczej oznajmiła ze znakiem zapytania, Pauline nie za bardzo spodobał się ten pomysł, Natalie widziała to po jej minie.
-Jasne… Czemu nie? – powiedziała po krótkiej ciszy Natalie.
-To idziemy? – wyszli z kina, udali się w kierunku plaży na której znajdowało się wesołe miasteczko.

*Alex

Poirytowana wyszła z kawiarni i udała się do swojego domu. Po drodze widziała mnóstwo zakochanych Ale się ich namnożyło – pomyślała, choć tak naprawdę chciała być dla kogoś kimś ważnym, mieć kogoś, kogo może w każdej chwili przytulić, kogoś kto ją zawsze wysłucha i nie chodziło jej o Pauline czy Christinę, czy nawet Nicki,  chciała być znów pokochaną. Doszła do ich wspólnego domu. Drzwi były otwarte, weszła.
-Jestem w domu! – krzyknęła zdejmując buty w przedsionku.
-To ty Alex? – zapytała mama Pauline.
-Tak to ja. – powiedziała w drodze do kuchni, bo właśnie z tamtej strony dochodził głos pani Paczekowski.
-Jesteś może głodna? Niedługo robię obiad słoneczko.- Gloria zawsze traktowała ją jak własną córkę, szczególnie po śmierci jej rodziców, których Alex już nie pamięta, jedynie ze zdjęć.
-Szczerze to nie jestem, ale dziękuję.
-I tak będziesz musiała zjeść … Zaraz, a gdzie Pauline? Nie miałyście iść o kina?
-No miałyśmy … Ale trochę mnie rozbolała głowa…
-To pewnie pogoda … Dzisiaj to raz ciepło, raz chłodno … Dać ci jakiś lek na ból głowy?
-Nie dziękuję. Najlepiej będzie jak pójdę do pokoju i może chwilkę poleżę.
-Dobrze … Nie myśl, że wymigasz się od zjedzenia obiadu… tyle się teraz słyszy o tych anorektyczkach, aż głowa mała.
-Nie jestem anorektyczką! Starczy na mnie spojrzeć ciociu.
-Że jesteś gruba? Proszę cię.
-Jestem!
-Lepiej idź się połóż, bo naprawdę ten ból głowy na ciebie źle wpływa … - mrugnęła do niej.
-Idę. – już miała zamiar iść do pokoju…
-A gdzie masz kapcie? Jeszcze się przeziębisz…
-Zapomniałam ciociu! nie jestem małym dzieckiem.
-Nie ważne i tak zakładaj kapcie!
-Dobrze , ale mam je na górze …
-No dobrze … naprawdę nie chodź na boso…
-Okey. – uśmiechnęła się i pobiegła po schodach na strych, który był pokojem jej i Pauline. Wcale nie przypominał strychu, wyglądał raczej jak pięciogwiazdkowy hotelowy pokój ze spadzistym dachem i tyle. Przerabiały go całe lato by wyglądał idealnie. Położyła się na łóżku na którym po chwili zasnęła, nie zdawała sobie sprawy jaka jest zmęczona.

***
Zwaliłam po całości, więc PRZE - PRA - SZAM za to, że tak strasznie ssie i wql do kitu, no ale coś jest :) Coś widzę raz mniej czytelników, raz więcej... komentarzy chyba też nie przybywa, ale jest jak jest i już ; )
Nasze tt:
Paula - @PaulinaCzebatul
Nats - @CarrotNatalie
mejl - blogmoments@wp.pl
Następny rozdział pojawi się ... no nie wiem, wy zadecydujecie, chciałąbym żeby było chociaż 5 komentarzy bez naszego udziału, sądzę, że jest to osiągalne i nie badzo trudne skoro czyta nas 7 osób ^^  Komentujemy i proszę o polecanie :P
Nats :*

Paula, Ola, Nats ;D

piątek, 4 maja 2012

Rozdział 5.


*Monica i Matt

Był ciepły poranek Monica postanowiła zadzwonić do Natalie, aby powiedzieć jej dobranoc.. w końcu w Londynie ludzie kładli się już spać.
-Halo? – usłyszała już po pierwszym sygnale, więc nie mogła nacieszyć się „graniem na czekanie” .
-Czeeeść! Wstałam i tak sobie myślę, że powiem dobranoc .. więc mówię DOBRANOC misiek.
-Dobranoc .. znaczy dzień dobry, tak? … Tak – opowiedziała sama sobie. – to dzisiaj po szkole na skypie, tak? Mam ci tylee do powiedzenia, że szok.
-Ja tobie też .. teraz śpij, bo znowu zaśpisz – zaśmiała się.
-Taak, śmiej się ze mnie. Paa.
-Pa pa. Słodkich snów. – rozłączyła się. Ruszyła powolnie w stronę beżowej łazienki. Na spokojnie wzięła prysznic, w końcu miała jeszcze jakieś trzy godziny do zaczęcia lekcji… zawsze tak wstawała, odkąd jej pamięć sięga, mama ja tego nauczyła „Lepiej chwilę poczekać, niż kazać poczekać ludziom na Ciebie” - lubiła mawiać… Owinęła się w ręcznik. Udała się do swojego przeciętnego, niebieskiego pokoju, poszperała chwilę w szafie, wyjęła białą koszulę 3/4 rękaw, dżinsowe, poszarpane, krótkie spodenki, wsadziła rzeczy pod pachę i poczłapała do łazienki. Umyła zęby, zaczęła się ubierać. Do tego założyła wiszący naszyjnik – zegarek, oraz kolczyki i bransoletki z pacyfką, swoje dość długie, brązowe włosy ułożyła tak jak zazwyczaj, czyli w zwykłe, opadające swobodnie fale. Makijaż dostosowała do ubioru. Znów wróciła do swojego pokoju, zawsze chodziła w tą i z powrotem , dokładnie tak jak Natalie. Przeszukała szafkę z butami w poszukiwaniu brązowych japonek z kokardkami, które znalazła po chwili. Przełożyła przez ramię skórzaną, brązową listonoszkę i poszła w kierunku wyjścia z domu. Po drodze przejrzała się lustrze… Nawet, nawet . Wyszła z domu, nawet nie żegnając się z ojcem i tak pewnie nie było go w domu. 
Doszła do szkoły jeszcze godzinę przed dzwonkiem. Poszła za budynek, do ogródka, była umówiona z Mattem, ale jego nie było. Postanowiła zadzwonić do niego.
-Już idę . –rzucił szybko i się rozłączył. Usiadła na ławeczce. Zamknęła oczy, słońce przyjemnie muskało jej twarz. Usłyszała kroki. Mozolnie otworzyła oczy, przed nią ukazał się Matt w krótkich spodenkach oraz w białej koszulce z jakimś nadrukiem.
-Noo. – powiedziała rozprostowując się i jednocześnie poklepując miejsce obok siebie, usiadł – To może opowiesz mi swoją wersję wydarzeń?
-Hymm . No nie wiem… To głupie. Nie potrzebnie przychodziłem..
-Właśnie potrzebnie głupku – szturchnęła go lekko w ramię – ja też nie wiem co się ostatnio z nią dzieje .. gdy tylko o tobie wspomnę, szybko mnie ucisza lub mówi „niee to on..” lub „czego on znowu chce” i tak dalej .. no wiesz. To moja przyjaciółka i chcę, żeby była szczęśliwa.. ale ty ..
-Utrudniam to?
-Troszeczkę..
-Ale przecież wiesz , że ją kocham, ona też to wie… wszyscy to wiedzą – schował twarz w dłoniach. Monica objęła go w ramach pocieszenia.
-Wiem. Ona też… Tylko … wiesz ..-pierwszy raz w życiu nie wiedziała co powiedzieć – czy to możliwe, że ona cię nie kocha? Często tak właśnie jest.. znaczy kochamy kogoś, kto kocha inną osobę i za nic w świecie nie pokocha ciebie… prawda?
-Ale.. nie .. –chłopak wyprostował się – na pewno mnie kocha..
-To niby czemu z Toba zerwała? 
-Może chodziło o wyjazd?
-Niee .. Raczej wątpię… cały czas podkreśla, że to nie przez wyjazd.
-Naprawdę nie wiem co robić. – Monica tez nie miała bladego pojęcia, wstała.
-Chodź.
-Co? Już? Jeszcze 40 minut do lekcji. Tylko tyle chciałaś mi powiedzieć? Nic więcej?
-Nie wiem co. – pokręciła głową.
-Dzięki wielkie. – chłopak wstał. – Naprawdę mi pomogłaś – dodał z sarkazmem – potwierdziłaś tylko, to co wiem.
-Zrobiłam przynajmniej to. Ty nic nie robisz w związku ze sprawą z Natalie.
-Przecież rozmawiam z tobą…
-Ale to nie ze mną chcesz chodzić – Niestety – tylko z Natalie, więc zrób coś, cokolwiek. – odeszła mimo wołań Matta. Gdy była oddalona od niego osunęła się na ziemię, nie mogła dłużej tego wytrzymać. Nigdy nie musiała starać się o chłopaka, a jeszcze o takiego, który jej nie kocha … Nie wiedziała jak to zrobić… Postanowiła trzymać się na dystans od chłopaka, by spróbować zagłuszyć to uczucie.


*Christina

W końcu usłyszała upragniony dzwonek. Chciała jak najszybciej wcielić swój plan w życie, a mianowicie pozbycie się Blondi. Prawie nie spała, myśląc co zrobić, aż w końcu wpadła, na może nie, nie wiadomo jak genialny plan, ale wystarczający by ją chociaż ciutek upokorzyć, a to by jej starczyło nawet na trzy dni…
-Christina ! Czekaj! – wołała biegnąca za nią na szpilkach Nicki – To co dokładnie mam zrobić?
-Myślałam, że nie jesteś blondynką .. – pokręciła głową z niedowierzaniem.
-Co ty masz do blondynek? To tylko kolor włosów..
-Nie ważne – nie miała najmniejszej ochoty z nią rozmawiać, co dało się wyczuć w jej głosie, natychmiast zmieniła ton głosu na milszy – znaczy .. wiesz, większość z nich jest głupich, nie wszystkie, ale ta cała Natalie… pfff.
-Zgadzam się z Tobą... – ruszyła za Christiną, która po mału zmierzała do swojego domu – Czyli co dokładnie mam powiedzieć Zaynowi – wciąż naciskała.
-Już ci mówiłam.. – zatrzymała się i odwróciła się do „przyjaciółki” – poproś go i tyle .. w końcu jest taki kochany. – uśmiechnęła się.
-No może .. a jeśli się nie zgodzi?
-To go czymś zaszantażuj … tak jak cie uczyłam.
-Ale czym?
-Rodzice wiedzą, że palił? Albo, że zrywał się z wielu lekcji i podrabiał podpis rodziców? Albo .. – Nicki przerwała jej.
-Ale on może mieć też dużo na mnie …
-Rodzice w to nie uwierzą. Kochają cię. Jesteś ich kochaną córeczką. Do jasnej cholery uczyłam cię jak się rozgrywa akcje z rodzicami!
-Wiem… Ale…
-Żadnych ale! To dzięki mnie jesteś z Lou… chyba, że zapomniałaś.
-Nie, nie zapomniałam. Dobrze, zrobię to. Wysłać ci sms’a ?
-A jak nie jak tak?
-Dobra … No to pa.
-Buziaczki. – przytuliła Nicki i pocałowała w policzek, bardziej żeby sprawdzić czy ta nowa szminka naprawdę nie zostawia śladów niż na miłe pożegnanie. – Paaa – szybko oddaliła się tupocząc obcasami, irytowało ją to, że na jej ubiór nigdy nauczyciele nie zwrócili uwagi, a na Blondie, to już pierwszego dnia afera i w ogóle stawała się dla niej zagrożeniem, starała tego po sobie nie pokazywać. Wiedziała, że zabolała ją wczorajsza akcja z Hazzą. Nim się obejrzała doszła do swojej, można powiedzieć mini willi.
-Dzień dobry – powiedziała ogrodnikowi – są rodzice? – mrugnęła do niego porozumiewawczo.
-Nie, jeszcze ich nie ma. – gdy to mówił, uśmiech nie schodził mu z ust.
-Dziękuję Romano.
-Proszę bardzo. – odeszła. Po drodze wysłała sms’a do Nicki:
 „Jak idzie nasz plan? xx”

*Nicki

Nie mogła się otrząsnąć po tym co usłyszała.
-Jak to? – ledwo dała radę przełknąć ślinę.
-Nicki .. Nie zrozum mnie źle… ja po prostu… - Louis nie mógł się wysłowić, dziwne jeszcze przed chwilą tak dobrze mu szło, gdy mówił „To koniec”
-Po prostu się mną znudziłeś, tak? To miałeś na myśli?
-To nie twoja wina …
-Kurwa, daj sobie siana, co? I daruj sobie teksty, że to nie moja wina, wiadomo, że moja .. Mam za małe cycki tak?
-Nie, Nicki … są świetne tylko…
-Co tylko? – ledwo powstrzymywała łzy, których, jak uczyła ją Christina, nie powinno się pokazywać przy ludziach (chyba, żeby zrobić scenę przy ludziach dla własnych korzyści, a to co innego)-Tylko już masz mnie gdzieś?
-Nie mam cie gdzieś … Wręcz przeciwnie … Ale ja po prostu …
-Po prostu podoba ci się inna? Nie … Mówiłeś , że wiek się nie liczy .
-Bo się nie liczy, chcę powiedzieć …
-Daruj sobie. – nie mogła już powstrzymać łez, odwróciła się na pięcie i ignorując poszła w kierunku swojego domu, nie zważając na wołania Lou. Po drodze, jakby tego było mało złamała obcas. Wzięła głęboki wdech, zdjęła buty, człapiąc po zimnym chodniku gołymi stopami myślała tylko Czemu? . Gdy podeszła pod dom zauważył ją Zayn siedzący w otwartym garażu z Niallem iHarrym. Szybko do niej podbiegł, normalnie sprzeciwiła by się jego uściskowi, jednak teraz była najzwyczajniej bezsilna. Wtuliła się w silne ramiona starszego brata.
-Co jest? – zapytał z troską.
-Nic. – znów nałożyła maskę Christiny, odsunęła się od niego.
-Widzę, wiesz? – pogłaskał ją po włosach, natychmiast odepchnęła jego rękę.
-A ty wiesz, że tego nienawidzę? – odegrała mu się niszcząc mu świetnie i pedantycznie ułożoną fryzurę. Podniósł ją i zaczął się kręcić.
-Jakie to urocze. – powiedział Harry stojąc u boku Nialla, przyglądając się śmiesznej scenie, Nicki wiwijała nogami na prawo i lewo krzycząc, a Zayn śmiał się w niebogłosy, ponieważ siostra nie zostawała mu dłużna i go łaskotała.
-Starczy! – wykrzyczała. Zayn po woli opuścił ja za ziemię.
-A teraz powiesz co się stało? – szybko wypuściła powietrze.
-A co się stało? – pytali jeden przez drugiego.
-Nie ważne …
-No powiedz. – powiedział z uśmiechem Harry.
-Nie wasza sprawa … - w tym momencie dostała sms’a od Christiny :
„Jak idzie nasz plan? xx” … Na śmierć o nim zapomniała. – Powiem wam, ale … Harry … musisz coś zrobić.
-To może usiądziemy? – wtrącił Zayn i nakazał byśmy poszli za nim do garażu, czyli dla nich miejsca na próby i spotkania. Poszli za nim, Nicki starała sobie ułożyć i trochę przekształcić plan Christiny. Usiedli.
-To co ma zrobić Harry? – zapytał zaciekawiony Niall – może … zjeść but, albo …
-Nic takiego … To będzie chyba nawet przyjemne.
-To głupio. – powiedzieli jednocześnie Niall i Zayn.
-Co mam  zrobić? – zapytał z ekscytacją w głosie.
-Ale na pewno to zrobisz?
-A ty na pewno powiesz co się stało?
-Jeśli to na pewno zrobisz, to tak. – uwielbiała te inteligentne rozmowy z Haroldem.
-Dajcie spokój.
-Już Zayn się denerwuję, bo nie jest w centrum uwagi- sprzeczała się Nicki.
-Nie . Powiedz co się stało.
-Dobra ale Harry, pamiętaj.
-No wiem.
-Tak więc .. Wasz kochany przyjaciel, a najbardziej twój – zerknęła na loczka – postanowił ze mną zerwać… Dla ciebie Harry, to dobrze, bo w końcu będziesz miał go na wyłączność – uśmiechnęła się.
-Oj .. Biedna Nicki . –Zayn ją objął – a wiesz dlaczego?
-Wiesz… Praktycznie nigdy się nie wie dlaczego.
-To co ma zrobić Harry?- Niall już nie wytrzymywał.
-Właśnie .. Co mam zrobić?
-Hmm … No wiesz… Musisz umówić się z tą nową Blondi.
-Czemu akurat ja? – zapytał z oburzeniem.
-Bo … Pewnie Lou właśnie dlatego ze mną zerwał … żebyście mieli więcej czasu dla siebie czy tam … Przyczyniłeś się do zerwania.
-Nie prawda. I nie zrobię tego.
-Czemu? Niedawno mówiłeś, że jest niezła – powiedział blondyn po czym szybko zakrył usta ręką , Nicki zachichotała.
-No tak, mówiłem tak, ale, to nie oznacza, że chcę się z nią umówić.
-A kto mówi, że chcesz? Masz to zrobić.
-No… okey . Zrobię to , nic wielkiego. – W tym momencie wszedł Louis, popatrzył na  Nicki, która natychmiast wstała.
-To cześć chłopaki. – powiedziała i odeszła szybko, usłyszała tylko jak Zayn ochrzaniał Lou, za sposób w jaki zerwał z Nicki, chociaż ona nie powiedziała mu prawie nic. Miała to gdzieś, ważne tylko, że udało się wypełnić zadanie Christiny.
OD:Nicki
DO:Christina
„Wszystko załatwione, buziaki :) ”


***

No i jest 5-ty rozdział!! Tak mnie zmotywowaliście tymi głupimi trzema komentarzami, że aż cała na skrzydłach po domu latałam xd Jak Wam się podoba? Muszę przyznać, że mi nawet, nawet, a ja mam bardzo wytrawny gust haha ;) A tak wql to dowiedziałam się, że czyta Nas aż 5 osób i to nie sarkazm, naprawdę, to myślałam, że nikt nie czyta, a tu proszę... bradoz miłe zaskoczenie :D
Zachęcam do komentowania i polecania :) 
I sobie przypomniałam, że posiadamy mejla, więc jakbyście mieli jakieś ciekawe pomysły, lub pytania, to proszę podsyłać tutaj : blogmoments@wp.pl
Ktoś tam wysłał mejla z pytaniem o nasze tt, więc wyjaśniam tylko dwie z nas posiadają tt, a mianowicie:
Nats : @CarrotNatalie
Paula: @PaulinaCzebatul
Również tam możecie do nas pisać :)  Mam nadzieję, że pod tym rozdziałem pojawi się więcej komentarzy i jak widzicie, dzięki nim powstają (chyba) lepsze rozdziały.
Alee się rozpisałam.. Haha ... Buziaki xx

Ola, Paula i Nats ;D

środa, 2 maja 2012

Rozdział 4.


*Natalie

Obudził ją dźwięk znienawidzonego budzika. Leniwie otarła dłonią zaspane oczy.. patrzy na zegarek Cholera no! - pomyślała widząc godzinę 7:48- nie, no po prostu świetnie!- rzuciła się do swojej zapakowanej na dzisiaj brązowej torby, szybko wyjęła plan ... fizyka, boże ja już nie żyję! . Szybko pobiegła do łazienki, w ekspresowym tempie umyła żeby i twarz, związała włosy w luźny kucyk bez grzywki, nie zdążyła się nawet pomalować, nałożyła tylko podkład i róż na policzki. Zegarek ... gdzie ten zegarek do cholery?! aaa.. tu jesteś.. 7:55 .. pobijam rekordy.. ja pierdole o czym ja myślę? ruszaj ta dupę i do boju! -myślała - co? do jakiego boju? ja zaczynam głupieć, no .. Znów pobiegła do łazienki, zdjęła z wieszaka wczoraj przygotowany ubiór... Zrobiła to wczoraj, bo cos przeczuwała, że zaśpi, zazwyczaj budziła ja Monica, ale nie tutaj... Również w pośpiechu wciagnęla na siebie granatowo-czarne rurki, ciemnobeżowy sweter w paski, jakieś czarne i białe bransoletki, które akórat znajdowały się w pobliżu, kolczyki sowy, oraz do kompletu naszyjnik.  Zegarek .. gdzie się znowu podziałeś, co?
-Boże ty mnie nienawidzisz co? - powiedziała do siebie na głos.  Wzięła z pokoju swoją torbę i telefon, którego nie zdążyła zmienic obudowy by pasowała jej do stroju i pognała na dół. Przy wyjściu zorientowała się, że nie ma na sobie butów, wróciła więc i załozyła ciemno-beżowe botki, zamknęła za sobą drzwi i udała się w kierunku szkoły. Co prawda bardzo trudno szło jej sie szybkim krokiem na szpilce i jednocześnie nakładając tusz do rzęs, cień do powiek oraz błyszczyk... Muszę się normalnie zapisać do cyrku.. - pomyślała dochodząc do szkoły 20 min po rozpoczęciu lekcji. Chwilę rozmyślała czy warto iść na 25 min lekcji, ale jednak zdecydowała zrobić wejście smoka pierwszego dnia szkoły, a niech sobie mówią co chcą-pomyślała. Weszła do sali, wszyscy skupili na niej wzrok.  Matko, czemu ja to zrobiłam..? Czuła, że zaraz sie udusi. Nauczycielka popatrzyła na nią z wrogością i wyczekiwaniem.
-Dzień dobry.. -zaczęła nieśmiale - przepraszam za spóźnienie.
-Dla kogo dobry , to dobry.. Musisz mieć bardzo ważny powód aby spóźniać się na połowę lekcji... już wiem.. może miałaś problem z dojściem na tak wyskokich butach.. czy może za długo wybierałaś ubranie? Dziecko to jest szkoła, nie pokaz mody. - cała klasa zaczęła się śmiać łącznie z na pozór wydawającą się szarą myszką Clarie.
-Dla pani widomości, to opanowałam chodzenie na szpilkach do perfekcji.. - przestali sie śmiac i patrzeć na nią ze zdziwieniem, że w ogóle odbiłam piłeczkę- Mogłabym w nich - kontynuowała - nawet biegać, ale one nie są do tego... chyba, że pani tego nie wie.. a sądząc po tym jak jest pani ubrana-obejrzała ja od dołu do góry -to sądzę, że przemiawa przez panią zwykła zazdrość, o to , że uczennica wygląda lepiej niż pani w moim wieku czy nawet teraz. - Natalie pokręciła głową z niedowierzaniem, że powiedziała cos takiego.. oczywiscie nauczycielka zrozumiała to opacznie.
-Jak śmiesz? Jeszcze kręcisz głową? Ja Ci zazdroszczę? Za bardzo sie zagalopowałas młoda panno. Masz uwagę i zostajesz dzisiaj po lekcjach...-nie dokończyła, bo Natalie jej przerwała
-Mam nadzieję, że nie pani będzie mnie pilnować po lekcjach, bo nie wiem czy zniosę ten widok chwilę dłużej... - Co we mnie wstąpiło? -pomyslała.
-W takim razie zapraszam do dyrektorki. - powiedziała wskazując jej drzwi.
-Do zobaczenia - dodała z ręką na klamce, pomachała do sikającej ze śmiechu klasy i udała się ... Zaraz.. A gdzie pokoj dyrektorski? Zapukała do drzwi klasy, z której została przed chwilą wyrzucona. Usłyszała proszę. Uchywliła drzwi.
-Czego tu jeszcze chcesz?! - oburzyła się nauczycielka
-Bo ja... No... Nie wiem gdzie jest gabinet dyrki... - cała klasa znów zaczęła cieszyć mordy.
-Jak to?!
-A pani znała całą szkołę, po pierwszych 5 minutach?
-Ahh .. Harry - wskazała na chłopaka - idź jej pokaż.
-Przepraszam - wtrąciła się - czy musi on?
-Ty tu nie masz nic do gadania. Ruszaj sie Harry! - wstał ociągle i gdy chciał sie ruszyć Natalie dodała:
-Nie rob sobie problemu. Sama znajdę. Jeśli ty masz mi pomóc to ja dziękuję - Harold zrobił smutna minę i usiadł.
-Czy to jakiś cyrk?
-Tak, a pani jest klaunem - Natalie nie mogla się powstrzymać.
-Dosyś! Koniec tego! Róbcie zadania. Księżniczce przecież korona z głowy spadnie jeśli sama  poszuka... zaprowadzę Cię osobiście i zadzwonię do twoich rodziców.
-A proszę bardzo. Jeśli odbiorą to proszę ich odemnie pozdrowić. - klasa wciąż patrzyła na to jak na jakaś najlepszą komedię.
-Miarka się przebrała. - pociągnęła ją za ramię i zaprowadziła do gabinetyu dyrektorki, po drodze poprosiła woźną, by popilnowała klasy - I radzę Ci zapamietać drogę, na pewno wylądujesz tu jeszcze nie raz. - dodała gdy doszły.
-Specjalnie dla pani nie zapamiętam - powiedziała z uśmiechem. Nauczycielka przemilczała jej słowa, co Natalie uznała za wygraną. Malutka pani w okularkach siedząca przy biurku z napisem "Sekretarz", wskazała jej krzesło, usiadła na nim. Fizolka udała się do pani dyrektor. Obok Natalie nie siedział nikt.. Kurde .. W Beverly Hills to nie było nawet gdzie siedzieć ... - zauważyła w myślach. Z gabinetu usłyszała wzburzony głos facetki. To po mnie... Po 3 minutach siedzenie i patrzenia się bezczynnie zaczęła się nudzić, w starej szkole zawsze na poczekaniu u dyrki mozna było z kimś pogadać, a tu?-nic, znaczy nikogo do pogawędki. Z przemysleń wyrwała ją sekretarka.
-Każą Ci zadzwonic do rodziców- oznamiła, Natalie wstała i podeszła do niej, sekretarka o imieniu Veronica, które miała na plakietce spojrzała na nią z dezoprabatą. - Fajne buty - dodała
-Dziękuję. - usmiechnęła sie do niej, odwzajemniła go oraz podała jej słuchawkę telefonu. Natalie wykręciła numer do taty, ponieważ wiedziała, że on ją zrozumie, w końcu też robił takie rzeczy w szkole..
-Halo? - usłyszała po czterech sygnałach.
-Tatusiu...
-Co znowu zrobiłaś skarbie? To pierwszy dzień szkoły.. no nie wierzę ..
-Ale wiesz jak cię kocham? - kontynuowała wyuczony na pamięć tekst.
-Wiem. Mam przyjechac do szkoły tak?
-Bo wiesz.. No ... Bo to wszystko wina tej facetki i w ogóle...
-Tak czy nie?
-No tak. - mimowolnie spóściła głowę ze wstydu.
-Powiedz im , że będę za pół godziny.
-Dziękuję tatusiu.. kocham cię.
-Tak wiem.. już jadę. Pa.
-Paaa. - rozłączyła się. Podała telefon Veronice i zajęła swoje poprzednie miejsce. Do "poczekalni na wyrok" jak to nazywała Natalie wszedł Harry.. No kurwa, czego on tu chce?
-Przepraszam panią? - udał się do biurka sekretarki, chwilę patrzył sie na Natalie, ale po chwili przestał - Czy panna Valnetine może już wrócić do klasy?- Zszokowało ją to totalnie. Nie no spoko.. ale po cholere woźna chciała by mnie w klasie?
-A do czego Ci potrzebna panna Valentine? - spytała puszczając do Natalie oczko, ona udawała, że tego nie zauważyła - Wątpię, żebyście jej aż tak potrzebowali w klasie...
-Właśnie jest potrzebna .. bo ona .. hmm.. musi spisac pracę domową i ogólnie temat.. a zostały niecałe trzy minuty lekcji, więc pani O'Dell powiedziła, żeby ja przyprowadzić ..
-Pani woźna O'Dell?... Dobrze .. A co powiedzieć jesli mnie spytają gdzie jest?
-Prawdę. -Harrold mrugną do niej .
-Dobrze idźcie. - uśmiechnęla się szeroko. Natalie niechętnie wstała, a raczej udawała, w środku cała latała, nie rozumiała czemu. Harry usmiechał się do niej szeroko jak pierwszego dnia, gdy go spotkała.. czyli dwa dni temu.. znała tego chłopaka od dwóch dni i nie mogła przestac o nim myśleć.. próbowała to zagłuszyć, ale jej nie wychodziło. Postanowiła udawać niedostępną. Chłopak przytrzymał jej drzwi.
-Jaki dżentelmen się znalazł - powiedziała na głos, nie chciała tego zrobić, natychmiast ugryzła się w język. Harry zignorował ta uwagę. Poszła przodem w kierunku klasy.. gdy pokonali pierwsze schody w ciszy nie wytrzymałą:
-Po cholere ja w klasie? -przystaneli.
-Sądziłem, że będziesz chciała zapisac temat i prace domową.. -zaśmiała sie .
-A tak naprawdę?
-Powinnaś mi dziekować. - wyparował.
-Że co? Może jeszcze wskoczyć na twojego białego rumaka i odjechać w dal ku zachodowi słońca - dodała z sarkazmem.
-Było by miło.
-Nie dla mnie.
-Czemu? - wydawał się byc tym naprawdę zainteresowany ... w tym momencie zadzwonił dzwonek na przerwę, tłum uczniów zbiegał po schodach, Natalie wmieszała się w tłum i uciekla od Harrego, nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie, nie teraz, nie jemu, nie przy ludziach, sama sobie nie potrafiła na nie odpowiedzieć. Nie mogła przestać mysleć o nim, jednocześnie nie chcąc czegoś więcej .. Czy naprawdę musiałam urodzić się aż tak wybrakowana ..? Gdy była już wystarczają co oddalona, postanowiła sprawdzić następną lekcję, okazało się, że zostawiła go w domu, więc udała się do holu głównego. Podeszła do korkowej tablicy i znalazła swój plan .. Angielski .. Lepsze w każdym razie niż fizyka .. Udała się pod swoją salę 127, usiadła z brzegu ławki. Większość osób nie wyglądało jak ona, ale nie przejmowała sie tym zbytnio.
-Cześć! - powiedział ktoś nad nią, podniosłą głowę, by zobaczyc kto to.
-Siema Clarie.
-To jak? Gotowa?
-Na co?
-Na zwiedzanie szkoły.. umówiłysmy się wczoraj.
-No tak... zapomniałam... Wiesz jakoś nie za bardzo mam ochotę.
-Oł .. -rudowłosa nagle posmutniała - szkoda. - uśmiechnęła sie krzywo i odeszła. Do Natalie podeszła pani Gussteo.
-Natalie?
-Tak proszę pani? - wstała.
-Możemy porozmawiać?
-Rozmawiamy ...
-Tak.. Ale chciałabym porozmawiać o twoim dzisiejszym zachowaniu na lekcji fizyki...
-Przepraszam ... Nie wiem co we mnie wstąpiło - Nie ma to jak dobre aktrostwo - Naprawdę... Obiecuję, że to sie więcej nie powtórzy.
-Wierzę ci, tylko to nie mnie powinnaś przepraszać.
-Mam przeprosić panią ... emmm.
-Panią Murphy, tak powinnaś ją przeprosić.
-Postaram się.
-Mam nadzieję. - odeszła. Natalie ponownie usiadła na ławce. I tym razem nie mogła za długo posiedzieć, podeszła do niej Pauline.
-Hej. - zajęła miejsce obok niej.
-Siema. - wysiliła się na nieszczery uśmiech..
-Ej .. To prawda ?
-Niby co?
-To na waszej lekcji fizy ..
-Aaa .. To.. No zalezy co Ci powiedzieli . - Natalie nie zdziwiła szybkość z jaką pewnie cała szkoła poznała "ncydent"na lekcji fizyki, w Beverly Hills, już całe miasto by o tym huczało ..
-No, że ona pojechała po tym jak jesteś ubrana i ty jej odpowiedziałaś... i w ogóle takie loty były... tak?
-Taa.
-Jesteś nowa, więc nie wiesz .. ale lepiej z Murphy nie zadzierać .. Jak sie ciebie uweźmie to.. -przerwała jej
-Po prostu sram się ze strachu...
-Tylko mówię. - uśmiechnęła się.
-Pauline! Wszędzie cię szukam .. - powiedziała Christina.
-Tu jestem.
-Ooo .. Cześć? Kto to? - zapytała, jakby nie wiedziała.
-To Natalie.
-Spoko? To ta od fizolki?
-Hmm? Wiesz, że ta od fizolki tu siedzi i nie za bardzo podoba jej się mówienie o niej w trzeciej osobie?
-Sory .. Nie bulwersuj się tak. Chodź Pauline.. Zaraz mamy lekcje. - podniosła się.
-To do zobaczenia Natalie?
-Może. -wtrąciła Christina.
-Nie wiem czy wiesz, ale to pytanie nie było do ciebie. - pod klasę podszedł Harry z blondasem, Christina od razu rzuciła mu się na szyję, on tak bez pardonu objął ja w pasie i dał sie pocałować w policzek,  Natalie stała tam i udawała, że ją to zbytnio nie interesuje.
-Do zobaczenia.- tym razem oznajmiła Pauline i pociagnęła Christinę za rękę. Hazza popatrzył na Natalie z miną typu "No co?", ona tylko pokazała mu środkowy palec, nie była w stanie więcej zrobić. Poszła do łazienki, ponieważ zadzwonił jej telefon.

-Halo? -mówiła półszeptem.
-Córcia będę za jakieś 10 minut .. W której będziesz sali? - usłyszała tatę.
-127.. ale po co ci..
-Musimy obgadać szczegóły prawda? W końcu nie wiem o co chodzi..
-Tato nie trzeba. -zadzwonił dzwonek na lekcje.
-No dobrze ..
-Tato kończę, mam lekcję.
-Dobrze. - rozłączyła się i poszła pod klasę. Stanęła pod klasą czekając, aż pani łaskawie wpuści ich do środka. W końcu pojawiła się pani Gussteo. Wszyscy członkowie jej klasy plotkowali o niej.. No świetnie - pomyślała. Zajeła swoje miejsce z tyłu. Lekcja minęłaby jej szybciej gdyby nie to , że nie mogła oderwać oczu od Harrego, on co chwila również  odwracał sie w  jej stronę, ona co prawda udawała, że nic nie widzi i że na niego nie patrzyła i tak minęła cała lekcja. Podczas jej dostała z milion sms'ów od taty, który karcił ją przez telefon. Myślała, że sie posika, jak napisał jej, że pani Murphy zorientowała się, że pisze sms'y i go ochrzaniła, on co prawda robił to dalej, tylko bardziej dyskretnie. Reszta lekcji minęła podobnie, tylko już bez sms’ów od taty. Pozwoliła oprowadzić się Clarie po szkole oraz usiadła z nią na biologii, matematyce i francuskim. Gdy zabrzmiał ostatni dzwonek Natalie myślała, że po prostu wyleci ze szkoły jak na skrzydłach, ale niestety przypomniała sobie, że ma zostać po lekcjach…  A chuj z tym . – pomyślała i opuściła budynek szkoły.


***

Rozdział dosyć dłuugi .. Co myślicie? Miało być ciekawiej i chyba tak ciutek jest .. Nie wiem czy następny rozdział pojawi się jeszcze w tym tygodniu, ale jeśli nie, to wynagrodzę Wam to długością :)  Po prostu Wiecie .. te wyjazdy majówkowe i wql taak ciepło, że aż szok .. Ale tylko się cieszyć, nie? ;) Zachęcam do komentowania i do motywowania mnie do dalszego pisania :P

Nats :*

Paula, Ola, Nats ; D


EDIT:Chciałbym Was również bardzo przeprosić za błędy i tego typu, niestety na tym laptopie co został napisany rozdział nie ma wql polskich znaków .. więc nie koniecznie miałam możliwość zobaczenia czy dobrze czy nie .. Za wszelkie niedogodności przepraszam.


czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 3.


 *Natalie

 

Gdy dotarła do swojej nowej szkoły, postanowiła poszukać sali do której ma się udać po zakończonym apelu, na którym jak się dowiedziała wystąpi Harry wraz z Zaynem i Lou. Podeszła do wielkiej korkowej tablicy, która wisiała na ścianie w głównym holu. Przejechała palcem po kartce z nazwiskami, aż w końcu odnalazła siebie. Miała się udać do sali numer 127. Grupka uczniów przeszła obok niej obojętnie. Postanowiła pójść za nimi do sali gimnastycznej. Hala była przepełniona uczniami, ale duszno-pomyślała. Zajęła miejsce z brzegu. Na scenę, która była ustawiona na środku sali wyszła starsza pani, okazało się , że to dyrektorka tej szkoły… Mówiła wiele rzeczy związanych z zajęciami dodatkowymi oraz wiele innych, których Natalie nie była w stanie usłyszeć, musiała wyjść, zabrakło jej powietrza, nie z powodu duchoty... po prostu nadmiar wrażeń czasami tak na nią działał.. przy okazji Matt, Monica i to wszystko, nie była w stanie tego znieść. Starała się dyskretnie wyjść i udało jej się to. Gdy znalazła się na korytarzu od razu poczuła się lepiej. Usiadła na ławce i schowała twarz w dłoniach by nikt nie widział jak płacze.

 

*Alex i Pauline

 

-Chodźmy stąd.. –namawiała przyjaciółkę Pauline.

-Niby czemu? Zayn będzie zaraz występował.

-No proszę Cię. Usłyszysz go jeszcze nie raz.. Jest tu strasznie duszno.

-Nie..

-No weź.

-Idź sama.

-No i dobra . – Pauline wstała, Alex zaraz po niej.

-No już idę . – Pauline uśmiechnęła się zwycięsko. Udały się na korytarz. Zobaczyły dziewczynę siedzącą na ławce ze schowaną twarzą w dłoniach.

-Kto to? – zapytała Alex.

-Ejj.. To nie ta blondynka z wczoraj? – szeptały.

-Może? Ona chodzi z nami do szkoły?

-Najwyraźniej jest nowa tępaku – Pauline lekko szturchnęła Alex w ramię – chodźmy do niej.

-Po co?

-No chyba coś jej się stało?

-Ale… Ona zabrała Christinie Harrego..

-Harry nigdy nie był jej i nie będzie, daj spokój, chodź – pociągnęła przyjaciółkę za łokieć w kierunku blondynki.

-Hej? Coś Ci się stało? –zagadnęła Pauline do nieznajomej. Ta podniosła twarz i spojrzała na nią.

-Nie… Niby czemu..-Alex jej przerwała

-No nie wiem.. Może dlatego, że siedzisz z pokulonymi nogami i schowaną twarzą? To zazwyczaj oznacza, że coś się stało. – Pauline walnęła Alex dyskretnie pouczając ją.

-Ona miała na myśli..

-Wiem co miała na myśli.

-Jestem Pauline … A ty?

-Natalie .

-A ja Alex.

-Super. Znam coraz więcej osób.

-Czemu tu siedzisz?  -spytała Pauline siadając obok niej na ławce, Alex postąpiła tak samo.

-Nie czułam się za dobrze… Było bardzo duszno, to pewnie dlatego się źle poczułam.

-Pauline miała tak samo! I przez nią chyba ominiemy cały występ One Direction.

-Czego?

-Byłaś wczoraj w kawiarni z Harrym, prawda? Nie powiedział Ci , że śpiewają w zespole?

-Aaa.. No tak. Na śmierć zapomniałam. Nie wiedziałam, że zespół nazywa się One Direction.

-Już wiesz… To może chodźmy co? Nie mogę tego przegapić!

-Dobra już..-powiedziała Pauline wstając-idziesz?

-Tak .. czemu nie?- Alex i Natalie wstały. Wszystkie trzy udały się na trybuny.

 

*Natalie

 

Chłopcy zaczęli śpiewać piosenkę „Torn” w swoim wykonaniu. Naprawdę lubiła tą piosenkę, w ich wykonaniu była równie dobra co oryginał.

Nie powiem.. bardzo mi się podoba, są bardzo dobrzy – myślała Natalie siedząca na trybunach wraz z nowo poznanymi dziewczynami. Miała nieodparte wrażenie, że cała Christina cały czas się na nią jopi… No ile można?

One Direction skończyli śpiewać i zeszli ze „sceny”. Dyrektorka poprosiła uczniów o rozejście się do klas. Wszyscy starali się upchać w drzwiach, oprócz Natalie, ona wręcz przeciwnie nigdzie się nie spieszyła. Wiedziała tylko, że ma iść do klasy numer 127 i… w sumie tylko tyle wiedziała, nie miała pojęcia czy to klasa A,B,C,D czy jeszcze jakaś podgrupa … Naprawdę nic.

W końcu wyszła z prawie opustoszałej już hali, zostały tam Pauline, Alex, wiecznie patrząca się Christina i siostra Zayna i kilka osób, których nigdy nie widziała na oczy. Sali nie było trudno znaleźć. Dostała się tam tylko po dwóch pomyłkowych wejściach do innych klas. Nie jej wina, że źle mieli wszystko oznakowane… Weszła do sali. Cieszyła się, ponieważ prawie nikt nie zwrócił na nią uwagi. Zajęła miejsce w ostatniej ławce i czekała aż niska brunetka która najwidoczniej miała być jej wychowawczynią coś powie. Do sali weszło jeszcze kilka osób, ale nie te, które chciała, aby weszły np. Harry i chociażby Pauline czy Alex.

-Czy możecie się już uspokoić? Czym szybciej powiem wam co i jak , tym szybciej stąd wyjdziemy. – powiedziała niepozornie spokojna nauczycielka.  Rozmowy ustały.- Clarie ? Możesz podejść i rozdać te plany lekcji z łaski swojej? – zapytała dziewczyny z burzą rudych loków na głowie, która po chwili wstała i rozdała wszystkim plany zajęć… Tak naprawdę nie wiem po co nam to? Nie możemy po prostu spisać z tablicy  holu? Anglicy naprawdę lubią utrudniać sobie życie, nie tylko w sposobie mówienia.- zamyśliła się, w tym momencie do klasy wszedł Harry z chłopakiem o blond włosach, który również śpiewał na apelu.

-Przepraszamy za spóźnienie  - powiedział blondas.

-Już nikt tu nie nosi zegarka? Albo chociaż telefonu?

-Jeszcze raz przepraszamy – dodał Harry swoim zachrypniętym głosem.

-Dobrze już siadajcie- wskazała im miejsce zaraz przede mną i wręczyła im karteczki z planem lekcji, Natalie dostała jeszcze dodatkową mapkę szkoły, imiona  i nazwiska nauczycieli oraz kilka innych informacji związanych ze szkołą. Miała nadzieję, że Harry się do niej odwróci… Cokolwiek, jednak nie zrobił tego, nawet wtedy gdy już wszyscy mieli się rozejść, nawet na nią nie spojrzał.

No tak… Dla niego to zwykła kawa z Amerykanką, a ja robię z tego niewiadomo co.

Szybko wyszła z budynku, musiała szybko zaczerpnąć świeżego powietrza

Wdech, wydech, wdech, wydech … Matko ty naprawdę jesteś blondynką – popukała się palcem w głowę. W tej chwili ktoś ją zawołał, odwróciła się by zobaczyć kto to.

-Przepraszam… -powiedziała po woli Clarie – jestem gospodarzem naszej klasy… Chciałam Cię zapytać, czy nie chcesz abym cię jutro nie oprowadziła po szkole, opowiedziała o nauczycielach… Coś w tym stylu – uśmiechnęła się, tym samym ukazała aparat na zębach.

-Jasne .. Dzięki. Clarie tak? – dziewczyna kiwnęła głową, wyraźnie zadowolona faktem , że jej nie spławiła – Natalie .. Ale to chyba wiesz, w końcu mnie wołałaś..

-Nie wołałam Cię.

-To kto?

-Nie wiem.. Ale i tak wiedziałam, że  masz tak na imię, pani Gussteo mi powiedziała. – Natalie szybko spojrzała na rozpiskę nazwisk .. Aaaa. To moja znaczy nasza wychowawczyni.

-Spoko .. Słuchaj, bo ja muszę już muszę iść.

-Jasne. To do jutra. – to samo usłyszała wczoraj od Harrego.

-Do jutra.  – wysiliła się na nieszczery uśmiech, po czym odwróciła się i odeszła.

 



***
Tak, tak wiem... NUDY! Ale w następnym rozdziale obiecuję Wam, że będzie się więcej działo... Tak naprawdę to nie wiem czy ktokolwiek to czyta, ale jeśli to SERDECZNIE PROSZĘ O KOMENTARZE I POLECANIE BLOGA :)
Nats :*


Paula,Ola i Nats