środa, 2 maja 2012

Rozdział 4.


*Natalie

Obudził ją dźwięk znienawidzonego budzika. Leniwie otarła dłonią zaspane oczy.. patrzy na zegarek Cholera no! - pomyślała widząc godzinę 7:48- nie, no po prostu świetnie!- rzuciła się do swojej zapakowanej na dzisiaj brązowej torby, szybko wyjęła plan ... fizyka, boże ja już nie żyję! . Szybko pobiegła do łazienki, w ekspresowym tempie umyła żeby i twarz, związała włosy w luźny kucyk bez grzywki, nie zdążyła się nawet pomalować, nałożyła tylko podkład i róż na policzki. Zegarek ... gdzie ten zegarek do cholery?! aaa.. tu jesteś.. 7:55 .. pobijam rekordy.. ja pierdole o czym ja myślę? ruszaj ta dupę i do boju! -myślała - co? do jakiego boju? ja zaczynam głupieć, no .. Znów pobiegła do łazienki, zdjęła z wieszaka wczoraj przygotowany ubiór... Zrobiła to wczoraj, bo cos przeczuwała, że zaśpi, zazwyczaj budziła ja Monica, ale nie tutaj... Również w pośpiechu wciagnęla na siebie granatowo-czarne rurki, ciemnobeżowy sweter w paski, jakieś czarne i białe bransoletki, które akórat znajdowały się w pobliżu, kolczyki sowy, oraz do kompletu naszyjnik.  Zegarek .. gdzie się znowu podziałeś, co?
-Boże ty mnie nienawidzisz co? - powiedziała do siebie na głos.  Wzięła z pokoju swoją torbę i telefon, którego nie zdążyła zmienic obudowy by pasowała jej do stroju i pognała na dół. Przy wyjściu zorientowała się, że nie ma na sobie butów, wróciła więc i załozyła ciemno-beżowe botki, zamknęła za sobą drzwi i udała się w kierunku szkoły. Co prawda bardzo trudno szło jej sie szybkim krokiem na szpilce i jednocześnie nakładając tusz do rzęs, cień do powiek oraz błyszczyk... Muszę się normalnie zapisać do cyrku.. - pomyślała dochodząc do szkoły 20 min po rozpoczęciu lekcji. Chwilę rozmyślała czy warto iść na 25 min lekcji, ale jednak zdecydowała zrobić wejście smoka pierwszego dnia szkoły, a niech sobie mówią co chcą-pomyślała. Weszła do sali, wszyscy skupili na niej wzrok.  Matko, czemu ja to zrobiłam..? Czuła, że zaraz sie udusi. Nauczycielka popatrzyła na nią z wrogością i wyczekiwaniem.
-Dzień dobry.. -zaczęła nieśmiale - przepraszam za spóźnienie.
-Dla kogo dobry , to dobry.. Musisz mieć bardzo ważny powód aby spóźniać się na połowę lekcji... już wiem.. może miałaś problem z dojściem na tak wyskokich butach.. czy może za długo wybierałaś ubranie? Dziecko to jest szkoła, nie pokaz mody. - cała klasa zaczęła się śmiać łącznie z na pozór wydawającą się szarą myszką Clarie.
-Dla pani widomości, to opanowałam chodzenie na szpilkach do perfekcji.. - przestali sie śmiac i patrzeć na nią ze zdziwieniem, że w ogóle odbiłam piłeczkę- Mogłabym w nich - kontynuowała - nawet biegać, ale one nie są do tego... chyba, że pani tego nie wie.. a sądząc po tym jak jest pani ubrana-obejrzała ja od dołu do góry -to sądzę, że przemiawa przez panią zwykła zazdrość, o to , że uczennica wygląda lepiej niż pani w moim wieku czy nawet teraz. - Natalie pokręciła głową z niedowierzaniem, że powiedziała cos takiego.. oczywiscie nauczycielka zrozumiała to opacznie.
-Jak śmiesz? Jeszcze kręcisz głową? Ja Ci zazdroszczę? Za bardzo sie zagalopowałas młoda panno. Masz uwagę i zostajesz dzisiaj po lekcjach...-nie dokończyła, bo Natalie jej przerwała
-Mam nadzieję, że nie pani będzie mnie pilnować po lekcjach, bo nie wiem czy zniosę ten widok chwilę dłużej... - Co we mnie wstąpiło? -pomyslała.
-W takim razie zapraszam do dyrektorki. - powiedziała wskazując jej drzwi.
-Do zobaczenia - dodała z ręką na klamce, pomachała do sikającej ze śmiechu klasy i udała się ... Zaraz.. A gdzie pokoj dyrektorski? Zapukała do drzwi klasy, z której została przed chwilą wyrzucona. Usłyszała proszę. Uchywliła drzwi.
-Czego tu jeszcze chcesz?! - oburzyła się nauczycielka
-Bo ja... No... Nie wiem gdzie jest gabinet dyrki... - cała klasa znów zaczęła cieszyć mordy.
-Jak to?!
-A pani znała całą szkołę, po pierwszych 5 minutach?
-Ahh .. Harry - wskazała na chłopaka - idź jej pokaż.
-Przepraszam - wtrąciła się - czy musi on?
-Ty tu nie masz nic do gadania. Ruszaj sie Harry! - wstał ociągle i gdy chciał sie ruszyć Natalie dodała:
-Nie rob sobie problemu. Sama znajdę. Jeśli ty masz mi pomóc to ja dziękuję - Harold zrobił smutna minę i usiadł.
-Czy to jakiś cyrk?
-Tak, a pani jest klaunem - Natalie nie mogla się powstrzymać.
-Dosyś! Koniec tego! Róbcie zadania. Księżniczce przecież korona z głowy spadnie jeśli sama  poszuka... zaprowadzę Cię osobiście i zadzwonię do twoich rodziców.
-A proszę bardzo. Jeśli odbiorą to proszę ich odemnie pozdrowić. - klasa wciąż patrzyła na to jak na jakaś najlepszą komedię.
-Miarka się przebrała. - pociągnęła ją za ramię i zaprowadziła do gabinetyu dyrektorki, po drodze poprosiła woźną, by popilnowała klasy - I radzę Ci zapamietać drogę, na pewno wylądujesz tu jeszcze nie raz. - dodała gdy doszły.
-Specjalnie dla pani nie zapamiętam - powiedziała z uśmiechem. Nauczycielka przemilczała jej słowa, co Natalie uznała za wygraną. Malutka pani w okularkach siedząca przy biurku z napisem "Sekretarz", wskazała jej krzesło, usiadła na nim. Fizolka udała się do pani dyrektor. Obok Natalie nie siedział nikt.. Kurde .. W Beverly Hills to nie było nawet gdzie siedzieć ... - zauważyła w myślach. Z gabinetu usłyszała wzburzony głos facetki. To po mnie... Po 3 minutach siedzenie i patrzenia się bezczynnie zaczęła się nudzić, w starej szkole zawsze na poczekaniu u dyrki mozna było z kimś pogadać, a tu?-nic, znaczy nikogo do pogawędki. Z przemysleń wyrwała ją sekretarka.
-Każą Ci zadzwonic do rodziców- oznamiła, Natalie wstała i podeszła do niej, sekretarka o imieniu Veronica, które miała na plakietce spojrzała na nią z dezoprabatą. - Fajne buty - dodała
-Dziękuję. - usmiechnęła sie do niej, odwzajemniła go oraz podała jej słuchawkę telefonu. Natalie wykręciła numer do taty, ponieważ wiedziała, że on ją zrozumie, w końcu też robił takie rzeczy w szkole..
-Halo? - usłyszała po czterech sygnałach.
-Tatusiu...
-Co znowu zrobiłaś skarbie? To pierwszy dzień szkoły.. no nie wierzę ..
-Ale wiesz jak cię kocham? - kontynuowała wyuczony na pamięć tekst.
-Wiem. Mam przyjechac do szkoły tak?
-Bo wiesz.. No ... Bo to wszystko wina tej facetki i w ogóle...
-Tak czy nie?
-No tak. - mimowolnie spóściła głowę ze wstydu.
-Powiedz im , że będę za pół godziny.
-Dziękuję tatusiu.. kocham cię.
-Tak wiem.. już jadę. Pa.
-Paaa. - rozłączyła się. Podała telefon Veronice i zajęła swoje poprzednie miejsce. Do "poczekalni na wyrok" jak to nazywała Natalie wszedł Harry.. No kurwa, czego on tu chce?
-Przepraszam panią? - udał się do biurka sekretarki, chwilę patrzył sie na Natalie, ale po chwili przestał - Czy panna Valnetine może już wrócić do klasy?- Zszokowało ją to totalnie. Nie no spoko.. ale po cholere woźna chciała by mnie w klasie?
-A do czego Ci potrzebna panna Valentine? - spytała puszczając do Natalie oczko, ona udawała, że tego nie zauważyła - Wątpię, żebyście jej aż tak potrzebowali w klasie...
-Właśnie jest potrzebna .. bo ona .. hmm.. musi spisac pracę domową i ogólnie temat.. a zostały niecałe trzy minuty lekcji, więc pani O'Dell powiedziła, żeby ja przyprowadzić ..
-Pani woźna O'Dell?... Dobrze .. A co powiedzieć jesli mnie spytają gdzie jest?
-Prawdę. -Harrold mrugną do niej .
-Dobrze idźcie. - uśmiechnęla się szeroko. Natalie niechętnie wstała, a raczej udawała, w środku cała latała, nie rozumiała czemu. Harry usmiechał się do niej szeroko jak pierwszego dnia, gdy go spotkała.. czyli dwa dni temu.. znała tego chłopaka od dwóch dni i nie mogła przestac o nim myśleć.. próbowała to zagłuszyć, ale jej nie wychodziło. Postanowiła udawać niedostępną. Chłopak przytrzymał jej drzwi.
-Jaki dżentelmen się znalazł - powiedziała na głos, nie chciała tego zrobić, natychmiast ugryzła się w język. Harry zignorował ta uwagę. Poszła przodem w kierunku klasy.. gdy pokonali pierwsze schody w ciszy nie wytrzymałą:
-Po cholere ja w klasie? -przystaneli.
-Sądziłem, że będziesz chciała zapisac temat i prace domową.. -zaśmiała sie .
-A tak naprawdę?
-Powinnaś mi dziekować. - wyparował.
-Że co? Może jeszcze wskoczyć na twojego białego rumaka i odjechać w dal ku zachodowi słońca - dodała z sarkazmem.
-Było by miło.
-Nie dla mnie.
-Czemu? - wydawał się byc tym naprawdę zainteresowany ... w tym momencie zadzwonił dzwonek na przerwę, tłum uczniów zbiegał po schodach, Natalie wmieszała się w tłum i uciekla od Harrego, nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie, nie teraz, nie jemu, nie przy ludziach, sama sobie nie potrafiła na nie odpowiedzieć. Nie mogła przestać mysleć o nim, jednocześnie nie chcąc czegoś więcej .. Czy naprawdę musiałam urodzić się aż tak wybrakowana ..? Gdy była już wystarczają co oddalona, postanowiła sprawdzić następną lekcję, okazało się, że zostawiła go w domu, więc udała się do holu głównego. Podeszła do korkowej tablicy i znalazła swój plan .. Angielski .. Lepsze w każdym razie niż fizyka .. Udała się pod swoją salę 127, usiadła z brzegu ławki. Większość osób nie wyglądało jak ona, ale nie przejmowała sie tym zbytnio.
-Cześć! - powiedział ktoś nad nią, podniosłą głowę, by zobaczyc kto to.
-Siema Clarie.
-To jak? Gotowa?
-Na co?
-Na zwiedzanie szkoły.. umówiłysmy się wczoraj.
-No tak... zapomniałam... Wiesz jakoś nie za bardzo mam ochotę.
-Oł .. -rudowłosa nagle posmutniała - szkoda. - uśmiechnęła sie krzywo i odeszła. Do Natalie podeszła pani Gussteo.
-Natalie?
-Tak proszę pani? - wstała.
-Możemy porozmawiać?
-Rozmawiamy ...
-Tak.. Ale chciałabym porozmawiać o twoim dzisiejszym zachowaniu na lekcji fizyki...
-Przepraszam ... Nie wiem co we mnie wstąpiło - Nie ma to jak dobre aktrostwo - Naprawdę... Obiecuję, że to sie więcej nie powtórzy.
-Wierzę ci, tylko to nie mnie powinnaś przepraszać.
-Mam przeprosić panią ... emmm.
-Panią Murphy, tak powinnaś ją przeprosić.
-Postaram się.
-Mam nadzieję. - odeszła. Natalie ponownie usiadła na ławce. I tym razem nie mogła za długo posiedzieć, podeszła do niej Pauline.
-Hej. - zajęła miejsce obok niej.
-Siema. - wysiliła się na nieszczery uśmiech..
-Ej .. To prawda ?
-Niby co?
-To na waszej lekcji fizy ..
-Aaa .. To.. No zalezy co Ci powiedzieli . - Natalie nie zdziwiła szybkość z jaką pewnie cała szkoła poznała "ncydent"na lekcji fizyki, w Beverly Hills, już całe miasto by o tym huczało ..
-No, że ona pojechała po tym jak jesteś ubrana i ty jej odpowiedziałaś... i w ogóle takie loty były... tak?
-Taa.
-Jesteś nowa, więc nie wiesz .. ale lepiej z Murphy nie zadzierać .. Jak sie ciebie uweźmie to.. -przerwała jej
-Po prostu sram się ze strachu...
-Tylko mówię. - uśmiechnęła się.
-Pauline! Wszędzie cię szukam .. - powiedziała Christina.
-Tu jestem.
-Ooo .. Cześć? Kto to? - zapytała, jakby nie wiedziała.
-To Natalie.
-Spoko? To ta od fizolki?
-Hmm? Wiesz, że ta od fizolki tu siedzi i nie za bardzo podoba jej się mówienie o niej w trzeciej osobie?
-Sory .. Nie bulwersuj się tak. Chodź Pauline.. Zaraz mamy lekcje. - podniosła się.
-To do zobaczenia Natalie?
-Może. -wtrąciła Christina.
-Nie wiem czy wiesz, ale to pytanie nie było do ciebie. - pod klasę podszedł Harry z blondasem, Christina od razu rzuciła mu się na szyję, on tak bez pardonu objął ja w pasie i dał sie pocałować w policzek,  Natalie stała tam i udawała, że ją to zbytnio nie interesuje.
-Do zobaczenia.- tym razem oznajmiła Pauline i pociagnęła Christinę za rękę. Hazza popatrzył na Natalie z miną typu "No co?", ona tylko pokazała mu środkowy palec, nie była w stanie więcej zrobić. Poszła do łazienki, ponieważ zadzwonił jej telefon.

-Halo? -mówiła półszeptem.
-Córcia będę za jakieś 10 minut .. W której będziesz sali? - usłyszała tatę.
-127.. ale po co ci..
-Musimy obgadać szczegóły prawda? W końcu nie wiem o co chodzi..
-Tato nie trzeba. -zadzwonił dzwonek na lekcje.
-No dobrze ..
-Tato kończę, mam lekcję.
-Dobrze. - rozłączyła się i poszła pod klasę. Stanęła pod klasą czekając, aż pani łaskawie wpuści ich do środka. W końcu pojawiła się pani Gussteo. Wszyscy członkowie jej klasy plotkowali o niej.. No świetnie - pomyślała. Zajeła swoje miejsce z tyłu. Lekcja minęłaby jej szybciej gdyby nie to , że nie mogła oderwać oczu od Harrego, on co chwila również  odwracał sie w  jej stronę, ona co prawda udawała, że nic nie widzi i że na niego nie patrzyła i tak minęła cała lekcja. Podczas jej dostała z milion sms'ów od taty, który karcił ją przez telefon. Myślała, że sie posika, jak napisał jej, że pani Murphy zorientowała się, że pisze sms'y i go ochrzaniła, on co prawda robił to dalej, tylko bardziej dyskretnie. Reszta lekcji minęła podobnie, tylko już bez sms’ów od taty. Pozwoliła oprowadzić się Clarie po szkole oraz usiadła z nią na biologii, matematyce i francuskim. Gdy zabrzmiał ostatni dzwonek Natalie myślała, że po prostu wyleci ze szkoły jak na skrzydłach, ale niestety przypomniała sobie, że ma zostać po lekcjach…  A chuj z tym . – pomyślała i opuściła budynek szkoły.


***

Rozdział dosyć dłuugi .. Co myślicie? Miało być ciekawiej i chyba tak ciutek jest .. Nie wiem czy następny rozdział pojawi się jeszcze w tym tygodniu, ale jeśli nie, to wynagrodzę Wam to długością :)  Po prostu Wiecie .. te wyjazdy majówkowe i wql taak ciepło, że aż szok .. Ale tylko się cieszyć, nie? ;) Zachęcam do komentowania i do motywowania mnie do dalszego pisania :P

Nats :*

Paula, Ola, Nats ; D


EDIT:Chciałbym Was również bardzo przeprosić za błędy i tego typu, niestety na tym laptopie co został napisany rozdział nie ma wql polskich znaków .. więc nie koniecznie miałam możliwość zobaczenia czy dobrze czy nie .. Za wszelkie niedogodności przepraszam.


7 komentarzy:

  1. moim zdaniem zdecydowanie za krótkie!
    piszcie no chociaż ciut, ciut dłuższe i może mniej Natalie, bo mnie ona po mału ulewa ...
    ale tak to świetne.
    czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Twoją prośbę o Natalie postaram się pisać mniej, po prostu fabuła tego wymagała :)
      Nats

      Usuń
  2. Znalazłam waszego bloga i muszę przyznać,
    że zaczyna się ciekawie ^^
    Nie zgadzam się z komentarzem powyżej ;d
    Niech Natalie bd i mi to wisi, byleby byli chłopcy xd
    Tak, więc pisz szybko następny lol
    pozdrawiam i wql XD Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się go szybko napisać :)
      Skora podoba Ci się nasz blog,
      to może byś go gdzieś poleciła ?
      Mam taka nadzieję :)

      Nats .

      Usuń
    2. Postaram się gdzieś polecić :D

      Usuń
  3. Moim zdaniem rozdziay 1 i 4 są rewelacyjne A blog najlepszy od tych które czytałam do tej pory. :D ♥

    OdpowiedzUsuń