*Natalie
Gdy
dotarła do swojej nowej szkoły, postanowiła poszukać sali do której ma się udać
po zakończonym apelu, na którym jak się dowiedziała wystąpi Harry wraz z Zaynem
i Lou. Podeszła do wielkiej korkowej tablicy, która wisiała na ścianie w
głównym holu. Przejechała palcem po kartce z nazwiskami, aż w końcu odnalazła
siebie. Miała się udać do sali numer 127. Grupka uczniów przeszła obok niej
obojętnie. Postanowiła pójść za nimi do sali gimnastycznej. Hala była
przepełniona uczniami, ale duszno-pomyślała.
Zajęła miejsce z brzegu. Na scenę, która była ustawiona na środku sali wyszła
starsza pani, okazało się , że to dyrektorka tej szkoły… Mówiła wiele rzeczy
związanych z zajęciami dodatkowymi oraz wiele innych, których Natalie nie była
w stanie usłyszeć, musiała wyjść, zabrakło jej powietrza, nie z powodu
duchoty... po prostu nadmiar wrażeń czasami tak na nią działał.. przy okazji
Matt, Monica i to wszystko, nie była w stanie tego znieść. Starała się
dyskretnie wyjść i udało jej się to. Gdy znalazła się na korytarzu od razu
poczuła się lepiej. Usiadła na ławce i schowała twarz w dłoniach by nikt nie
widział jak płacze.
*Alex i Pauline
-Chodźmy
stąd.. –namawiała przyjaciółkę Pauline.
-Niby
czemu? Zayn będzie zaraz występował.
-No
proszę Cię. Usłyszysz go jeszcze nie raz.. Jest tu strasznie duszno.
-Nie..
-No
weź.
-Idź
sama.
-No
i dobra . – Pauline wstała, Alex zaraz po niej.
-No
już idę . – Pauline uśmiechnęła się zwycięsko. Udały się na korytarz. Zobaczyły
dziewczynę siedzącą na ławce ze schowaną twarzą w dłoniach.
-Kto
to? – zapytała Alex.
-Ejj..
To nie ta blondynka z wczoraj? – szeptały.
-Może?
Ona chodzi z nami do szkoły?
-Najwyraźniej
jest nowa tępaku – Pauline lekko szturchnęła Alex w ramię – chodźmy do niej.
-Po
co?
-No
chyba coś jej się stało?
-Ale…
Ona zabrała Christinie Harrego..
-Harry
nigdy nie był jej i nie będzie, daj spokój, chodź – pociągnęła przyjaciółkę za
łokieć w kierunku blondynki.
-Hej?
Coś Ci się stało? –zagadnęła Pauline do nieznajomej. Ta podniosła twarz i
spojrzała na nią.
-Nie…
Niby czemu..-Alex jej przerwała
-No
nie wiem.. Może dlatego, że siedzisz z pokulonymi nogami i schowaną twarzą? To
zazwyczaj oznacza, że coś się stało. – Pauline walnęła Alex dyskretnie
pouczając ją.
-Ona
miała na myśli..
-Wiem
co miała na myśli.
-Jestem
Pauline … A ty?
-Natalie
.
-A
ja Alex.
-Super.
Znam coraz więcej osób.
-Czemu
tu siedzisz? -spytała Pauline siadając
obok niej na ławce, Alex postąpiła tak samo.
-Nie
czułam się za dobrze… Było bardzo duszno, to pewnie dlatego się źle poczułam.
-Pauline
miała tak samo! I przez nią chyba ominiemy cały występ One Direction.
-Czego?
-Byłaś
wczoraj w kawiarni z Harrym, prawda? Nie powiedział Ci , że śpiewają w zespole?
-Aaa..
No tak. Na śmierć zapomniałam. Nie wiedziałam, że zespół nazywa się One
Direction.
-Już
wiesz… To może chodźmy co? Nie mogę tego przegapić!
-Dobra
już..-powiedziała Pauline wstając-idziesz?
-Tak
.. czemu nie?- Alex i Natalie wstały. Wszystkie trzy udały się na trybuny.
*Natalie
Chłopcy zaczęli śpiewać piosenkę „Torn” w
swoim wykonaniu. Naprawdę lubiła tą piosenkę, w ich wykonaniu była równie dobra
co oryginał.
Nie
powiem.. bardzo mi się podoba, są bardzo dobrzy – myślała Natalie siedząca na trybunach wraz
z nowo poznanymi dziewczynami. Miała nieodparte wrażenie, że cała Christina
cały czas się na nią jopi… No ile można?
One Direction skończyli śpiewać i zeszli ze
„sceny”. Dyrektorka poprosiła uczniów o rozejście się do klas. Wszyscy starali
się upchać w drzwiach, oprócz Natalie, ona wręcz przeciwnie nigdzie się nie
spieszyła. Wiedziała tylko, że ma iść do klasy numer 127 i… w sumie tylko tyle
wiedziała, nie miała pojęcia czy to klasa A,B,C,D czy jeszcze jakaś podgrupa …
Naprawdę nic.
W końcu wyszła z prawie opustoszałej już
hali, zostały tam Pauline, Alex, wiecznie patrząca się Christina i siostra
Zayna i kilka osób, których nigdy nie widziała na oczy. Sali nie było trudno
znaleźć. Dostała się tam tylko po dwóch pomyłkowych wejściach do innych klas.
Nie jej wina, że źle mieli wszystko oznakowane… Weszła do sali. Cieszyła się,
ponieważ prawie nikt nie zwrócił na nią uwagi. Zajęła miejsce w ostatniej ławce
i czekała aż niska brunetka która najwidoczniej miała być jej wychowawczynią
coś powie. Do sali weszło jeszcze kilka osób, ale nie te, które chciała, aby
weszły np. Harry i chociażby Pauline czy Alex.
-Czy możecie się już uspokoić? Czym szybciej
powiem wam co i jak , tym szybciej stąd wyjdziemy. – powiedziała niepozornie
spokojna nauczycielka. Rozmowy ustały.-
Clarie ? Możesz podejść i rozdać te plany lekcji z łaski swojej? – zapytała
dziewczyny z burzą rudych loków na głowie, która po chwili wstała i rozdała
wszystkim plany zajęć… Tak naprawdę nie
wiem po co nam to? Nie możemy po prostu spisać z tablicy holu? Anglicy naprawdę lubią utrudniać sobie
życie, nie tylko w sposobie mówienia.- zamyśliła się, w tym momencie do
klasy wszedł Harry z chłopakiem o blond włosach, który również śpiewał na
apelu.
-Przepraszamy za spóźnienie - powiedział blondas.
-Już nikt tu nie nosi zegarka? Albo chociaż
telefonu?
-Jeszcze raz przepraszamy – dodał Harry swoim
zachrypniętym głosem.
-Dobrze już siadajcie- wskazała im miejsce
zaraz przede mną i wręczyła im karteczki z planem lekcji, Natalie dostała
jeszcze dodatkową mapkę szkoły, imiona i
nazwiska nauczycieli oraz kilka innych informacji związanych ze szkołą. Miała
nadzieję, że Harry się do niej odwróci… Cokolwiek, jednak nie zrobił tego, nawet
wtedy gdy już wszyscy mieli się rozejść, nawet na nią nie spojrzał.
No
tak… Dla niego to zwykła kawa z Amerykanką, a ja robię z tego niewiadomo co.
Szybko wyszła z budynku, musiała szybko
zaczerpnąć świeżego powietrza
Wdech,
wydech, wdech, wydech … Matko ty naprawdę jesteś blondynką – popukała się palcem w głowę. W tej chwili
ktoś ją zawołał, odwróciła się by zobaczyć kto to.
-Przepraszam… -powiedziała po woli Clarie –
jestem gospodarzem naszej klasy… Chciałam Cię zapytać, czy nie chcesz abym cię
jutro nie oprowadziła po szkole, opowiedziała o nauczycielach… Coś w tym stylu
– uśmiechnęła się, tym samym ukazała aparat na zębach.
-Jasne .. Dzięki. Clarie tak? – dziewczyna
kiwnęła głową, wyraźnie zadowolona faktem , że jej nie spławiła – Natalie ..
Ale to chyba wiesz, w końcu mnie wołałaś..
-Nie wołałam Cię.
-To kto?
-Nie wiem.. Ale i tak wiedziałam, że masz tak na imię, pani Gussteo mi
powiedziała. – Natalie szybko spojrzała na rozpiskę nazwisk .. Aaaa. To moja znaczy nasza wychowawczyni.
-Spoko .. Słuchaj, bo ja muszę już muszę iść.
-Jasne. To do jutra. – to samo usłyszała
wczoraj od Harrego.
-Do jutra.
– wysiliła się na nieszczery uśmiech, po czym odwróciła się i odeszła.
***
Tak, tak wiem... NUDY! Ale w następnym rozdziale obiecuję Wam, że będzie się więcej działo... Tak naprawdę to nie wiem czy ktokolwiek to czyta, ale jeśli to SERDECZNIE PROSZĘ O KOMENTARZE I POLECANIE BLOGA :)
Nats :*
Paula,Ola i Nats










