czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 3.


 *Natalie

 

Gdy dotarła do swojej nowej szkoły, postanowiła poszukać sali do której ma się udać po zakończonym apelu, na którym jak się dowiedziała wystąpi Harry wraz z Zaynem i Lou. Podeszła do wielkiej korkowej tablicy, która wisiała na ścianie w głównym holu. Przejechała palcem po kartce z nazwiskami, aż w końcu odnalazła siebie. Miała się udać do sali numer 127. Grupka uczniów przeszła obok niej obojętnie. Postanowiła pójść za nimi do sali gimnastycznej. Hala była przepełniona uczniami, ale duszno-pomyślała. Zajęła miejsce z brzegu. Na scenę, która była ustawiona na środku sali wyszła starsza pani, okazało się , że to dyrektorka tej szkoły… Mówiła wiele rzeczy związanych z zajęciami dodatkowymi oraz wiele innych, których Natalie nie była w stanie usłyszeć, musiała wyjść, zabrakło jej powietrza, nie z powodu duchoty... po prostu nadmiar wrażeń czasami tak na nią działał.. przy okazji Matt, Monica i to wszystko, nie była w stanie tego znieść. Starała się dyskretnie wyjść i udało jej się to. Gdy znalazła się na korytarzu od razu poczuła się lepiej. Usiadła na ławce i schowała twarz w dłoniach by nikt nie widział jak płacze.

 

*Alex i Pauline

 

-Chodźmy stąd.. –namawiała przyjaciółkę Pauline.

-Niby czemu? Zayn będzie zaraz występował.

-No proszę Cię. Usłyszysz go jeszcze nie raz.. Jest tu strasznie duszno.

-Nie..

-No weź.

-Idź sama.

-No i dobra . – Pauline wstała, Alex zaraz po niej.

-No już idę . – Pauline uśmiechnęła się zwycięsko. Udały się na korytarz. Zobaczyły dziewczynę siedzącą na ławce ze schowaną twarzą w dłoniach.

-Kto to? – zapytała Alex.

-Ejj.. To nie ta blondynka z wczoraj? – szeptały.

-Może? Ona chodzi z nami do szkoły?

-Najwyraźniej jest nowa tępaku – Pauline lekko szturchnęła Alex w ramię – chodźmy do niej.

-Po co?

-No chyba coś jej się stało?

-Ale… Ona zabrała Christinie Harrego..

-Harry nigdy nie był jej i nie będzie, daj spokój, chodź – pociągnęła przyjaciółkę za łokieć w kierunku blondynki.

-Hej? Coś Ci się stało? –zagadnęła Pauline do nieznajomej. Ta podniosła twarz i spojrzała na nią.

-Nie… Niby czemu..-Alex jej przerwała

-No nie wiem.. Może dlatego, że siedzisz z pokulonymi nogami i schowaną twarzą? To zazwyczaj oznacza, że coś się stało. – Pauline walnęła Alex dyskretnie pouczając ją.

-Ona miała na myśli..

-Wiem co miała na myśli.

-Jestem Pauline … A ty?

-Natalie .

-A ja Alex.

-Super. Znam coraz więcej osób.

-Czemu tu siedzisz?  -spytała Pauline siadając obok niej na ławce, Alex postąpiła tak samo.

-Nie czułam się za dobrze… Było bardzo duszno, to pewnie dlatego się źle poczułam.

-Pauline miała tak samo! I przez nią chyba ominiemy cały występ One Direction.

-Czego?

-Byłaś wczoraj w kawiarni z Harrym, prawda? Nie powiedział Ci , że śpiewają w zespole?

-Aaa.. No tak. Na śmierć zapomniałam. Nie wiedziałam, że zespół nazywa się One Direction.

-Już wiesz… To może chodźmy co? Nie mogę tego przegapić!

-Dobra już..-powiedziała Pauline wstając-idziesz?

-Tak .. czemu nie?- Alex i Natalie wstały. Wszystkie trzy udały się na trybuny.

 

*Natalie

 

Chłopcy zaczęli śpiewać piosenkę „Torn” w swoim wykonaniu. Naprawdę lubiła tą piosenkę, w ich wykonaniu była równie dobra co oryginał.

Nie powiem.. bardzo mi się podoba, są bardzo dobrzy – myślała Natalie siedząca na trybunach wraz z nowo poznanymi dziewczynami. Miała nieodparte wrażenie, że cała Christina cały czas się na nią jopi… No ile można?

One Direction skończyli śpiewać i zeszli ze „sceny”. Dyrektorka poprosiła uczniów o rozejście się do klas. Wszyscy starali się upchać w drzwiach, oprócz Natalie, ona wręcz przeciwnie nigdzie się nie spieszyła. Wiedziała tylko, że ma iść do klasy numer 127 i… w sumie tylko tyle wiedziała, nie miała pojęcia czy to klasa A,B,C,D czy jeszcze jakaś podgrupa … Naprawdę nic.

W końcu wyszła z prawie opustoszałej już hali, zostały tam Pauline, Alex, wiecznie patrząca się Christina i siostra Zayna i kilka osób, których nigdy nie widziała na oczy. Sali nie było trudno znaleźć. Dostała się tam tylko po dwóch pomyłkowych wejściach do innych klas. Nie jej wina, że źle mieli wszystko oznakowane… Weszła do sali. Cieszyła się, ponieważ prawie nikt nie zwrócił na nią uwagi. Zajęła miejsce w ostatniej ławce i czekała aż niska brunetka która najwidoczniej miała być jej wychowawczynią coś powie. Do sali weszło jeszcze kilka osób, ale nie te, które chciała, aby weszły np. Harry i chociażby Pauline czy Alex.

-Czy możecie się już uspokoić? Czym szybciej powiem wam co i jak , tym szybciej stąd wyjdziemy. – powiedziała niepozornie spokojna nauczycielka.  Rozmowy ustały.- Clarie ? Możesz podejść i rozdać te plany lekcji z łaski swojej? – zapytała dziewczyny z burzą rudych loków na głowie, która po chwili wstała i rozdała wszystkim plany zajęć… Tak naprawdę nie wiem po co nam to? Nie możemy po prostu spisać z tablicy  holu? Anglicy naprawdę lubią utrudniać sobie życie, nie tylko w sposobie mówienia.- zamyśliła się, w tym momencie do klasy wszedł Harry z chłopakiem o blond włosach, który również śpiewał na apelu.

-Przepraszamy za spóźnienie  - powiedział blondas.

-Już nikt tu nie nosi zegarka? Albo chociaż telefonu?

-Jeszcze raz przepraszamy – dodał Harry swoim zachrypniętym głosem.

-Dobrze już siadajcie- wskazała im miejsce zaraz przede mną i wręczyła im karteczki z planem lekcji, Natalie dostała jeszcze dodatkową mapkę szkoły, imiona  i nazwiska nauczycieli oraz kilka innych informacji związanych ze szkołą. Miała nadzieję, że Harry się do niej odwróci… Cokolwiek, jednak nie zrobił tego, nawet wtedy gdy już wszyscy mieli się rozejść, nawet na nią nie spojrzał.

No tak… Dla niego to zwykła kawa z Amerykanką, a ja robię z tego niewiadomo co.

Szybko wyszła z budynku, musiała szybko zaczerpnąć świeżego powietrza

Wdech, wydech, wdech, wydech … Matko ty naprawdę jesteś blondynką – popukała się palcem w głowę. W tej chwili ktoś ją zawołał, odwróciła się by zobaczyć kto to.

-Przepraszam… -powiedziała po woli Clarie – jestem gospodarzem naszej klasy… Chciałam Cię zapytać, czy nie chcesz abym cię jutro nie oprowadziła po szkole, opowiedziała o nauczycielach… Coś w tym stylu – uśmiechnęła się, tym samym ukazała aparat na zębach.

-Jasne .. Dzięki. Clarie tak? – dziewczyna kiwnęła głową, wyraźnie zadowolona faktem , że jej nie spławiła – Natalie .. Ale to chyba wiesz, w końcu mnie wołałaś..

-Nie wołałam Cię.

-To kto?

-Nie wiem.. Ale i tak wiedziałam, że  masz tak na imię, pani Gussteo mi powiedziała. – Natalie szybko spojrzała na rozpiskę nazwisk .. Aaaa. To moja znaczy nasza wychowawczyni.

-Spoko .. Słuchaj, bo ja muszę już muszę iść.

-Jasne. To do jutra. – to samo usłyszała wczoraj od Harrego.

-Do jutra.  – wysiliła się na nieszczery uśmiech, po czym odwróciła się i odeszła.

 



***
Tak, tak wiem... NUDY! Ale w następnym rozdziale obiecuję Wam, że będzie się więcej działo... Tak naprawdę to nie wiem czy ktokolwiek to czyta, ale jeśli to SERDECZNIE PROSZĘ O KOMENTARZE I POLECANIE BLOGA :)
Nats :*


Paula,Ola i Nats 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz