*Natalie
Obudził ją dźwięk znienawidzonego
budzika. Leniwie otarła dłonią zaspane oczy.. patrzy na zegarek Cholera no! -
pomyślała widząc godzinę 7:48- nie, no po prostu świetnie!- rzuciła się
do swojej zapakowanej na dzisiaj brązowej torby, szybko wyjęła plan ... fizyka,
boże ja już nie żyję! . Szybko pobiegła do łazienki, w ekspresowym tempie
umyła żeby i twarz, związała włosy w luźny kucyk bez grzywki, nie zdążyła się
nawet pomalować, nałożyła tylko podkład i róż na policzki. Zegarek ... gdzie
ten zegarek do cholery?! aaa.. tu jesteś.. 7:55 .. pobijam rekordy.. ja
pierdole o czym ja myślę? ruszaj ta dupę i do boju! -myślała - co? do
jakiego boju? ja zaczynam głupieć, no .. Znów pobiegła do łazienki, zdjęła
z wieszaka wczoraj przygotowany ubiór... Zrobiła to wczoraj, bo cos
przeczuwała, że zaśpi, zazwyczaj budziła ja Monica, ale nie tutaj... Również w
pośpiechu wciagnęla na siebie granatowo-czarne rurki, ciemnobeżowy sweter w
paski, jakieś czarne i białe bransoletki, które akórat znajdowały się w
pobliżu, kolczyki sowy, oraz do kompletu naszyjnik. Zegarek .. gdzie się znowu podziałeś, co?
-Boże ty mnie nienawidzisz co? -
powiedziała do siebie na głos. Wzięła z
pokoju swoją torbę i telefon, którego nie zdążyła zmienic obudowy by pasowała
jej do stroju i pognała na dół. Przy wyjściu zorientowała się, że nie ma na
sobie butów, wróciła więc i załozyła ciemno-beżowe botki, zamknęła za sobą
drzwi i udała się w kierunku szkoły. Co prawda bardzo trudno szło jej sie
szybkim krokiem na szpilce i jednocześnie nakładając tusz do rzęs, cień do
powiek oraz błyszczyk... Muszę się normalnie zapisać do cyrku.. -
pomyślała dochodząc do szkoły 20 min po rozpoczęciu lekcji. Chwilę rozmyślała
czy warto iść na 25 min lekcji, ale jednak zdecydowała zrobić wejście smoka
pierwszego dnia szkoły, a niech sobie mówią co chcą-pomyślała. Weszła do
sali, wszyscy skupili na niej wzrok. Matko, czemu ja to zrobiłam..? Czuła, że
zaraz sie udusi. Nauczycielka popatrzyła na nią z wrogością i wyczekiwaniem.
-Dzień dobry.. -zaczęła nieśmiale -
przepraszam za spóźnienie.
-Dla kogo dobry , to dobry.. Musisz mieć
bardzo ważny powód aby spóźniać się na połowę lekcji... już wiem.. może miałaś
problem z dojściem na tak wyskokich butach.. czy może za długo wybierałaś
ubranie? Dziecko to jest szkoła, nie pokaz mody. - cała klasa zaczęła się śmiać
łącznie z na pozór wydawającą się szarą myszką Clarie.
-Dla pani widomości, to opanowałam
chodzenie na szpilkach do perfekcji.. - przestali sie śmiac i patrzeć na nią ze
zdziwieniem, że w ogóle odbiłam piłeczkę- Mogłabym w nich - kontynuowała -
nawet biegać, ale one nie są do tego... chyba, że pani tego nie wie.. a sądząc
po tym jak jest pani ubrana-obejrzała ja od dołu do góry -to sądzę, że
przemiawa przez panią zwykła zazdrość, o to , że uczennica wygląda lepiej niż
pani w moim wieku czy nawet teraz. - Natalie pokręciła głową z niedowierzaniem,
że powiedziała cos takiego.. oczywiscie nauczycielka zrozumiała to opacznie.
-Jak śmiesz? Jeszcze kręcisz głową? Ja Ci
zazdroszczę? Za bardzo sie zagalopowałas młoda panno. Masz uwagę i zostajesz
dzisiaj po lekcjach...-nie dokończyła, bo Natalie jej przerwała
-Mam nadzieję, że nie pani będzie mnie
pilnować po lekcjach, bo nie wiem czy zniosę ten widok chwilę dłużej... - Co
we mnie wstąpiło? -pomyslała.
-W takim razie zapraszam do dyrektorki. -
powiedziała wskazując jej drzwi.
-Do zobaczenia - dodała z ręką na klamce,
pomachała do sikającej ze śmiechu klasy i udała się ... Zaraz.. A gdzie
pokoj dyrektorski? Zapukała do drzwi klasy, z której została przed chwilą
wyrzucona. Usłyszała proszę. Uchywliła drzwi.
-Czego tu jeszcze chcesz?! - oburzyła się
nauczycielka
-Bo ja... No... Nie wiem gdzie jest
gabinet dyrki... - cała klasa znów zaczęła cieszyć mordy.
-Jak to?!
-A pani znała całą szkołę, po pierwszych
5 minutach?
-Ahh .. Harry - wskazała na chłopaka -
idź jej pokaż.
-Przepraszam - wtrąciła się - czy musi
on?
-Ty tu nie masz nic do gadania. Ruszaj
sie Harry! - wstał ociągle i gdy chciał sie ruszyć Natalie dodała:
-Nie rob sobie problemu. Sama znajdę. Jeśli
ty masz mi pomóc to ja dziękuję - Harold zrobił smutna minę i usiadł.
-Czy to jakiś cyrk?
-Tak, a pani jest klaunem - Natalie nie
mogla się powstrzymać.
-Dosyś! Koniec tego! Róbcie zadania.
Księżniczce przecież korona z głowy spadnie jeśli sama poszuka...
zaprowadzę Cię osobiście i zadzwonię do twoich rodziców.
-A proszę bardzo. Jeśli odbiorą to proszę
ich odemnie pozdrowić. - klasa wciąż patrzyła na to jak na jakaś najlepszą
komedię.
-Miarka się przebrała. - pociągnęła ją za
ramię i zaprowadziła do gabinetyu dyrektorki, po drodze poprosiła woźną, by
popilnowała klasy - I radzę Ci zapamietać drogę, na pewno wylądujesz tu jeszcze
nie raz. - dodała gdy doszły.
-Specjalnie dla pani nie zapamiętam -
powiedziała z uśmiechem. Nauczycielka przemilczała jej słowa, co Natalie uznała
za wygraną. Malutka pani w okularkach siedząca przy biurku z napisem
"Sekretarz", wskazała jej krzesło, usiadła na nim. Fizolka udała się
do pani dyrektor. Obok Natalie nie siedział nikt.. Kurde .. W Beverly Hills
to nie było nawet gdzie siedzieć ... - zauważyła w myślach. Z gabinetu
usłyszała wzburzony głos facetki. To po mnie... Po 3 minutach siedzenie
i patrzenia się bezczynnie zaczęła się nudzić, w starej szkole zawsze na
poczekaniu u dyrki mozna było z kimś pogadać, a tu?-nic, znaczy nikogo do
pogawędki. Z przemysleń wyrwała ją sekretarka.
-Każą Ci zadzwonic do rodziców- oznamiła,
Natalie wstała i podeszła do niej, sekretarka o imieniu Veronica, które miała
na plakietce spojrzała na nią z dezoprabatą. - Fajne buty - dodała
-Dziękuję. - usmiechnęła sie do niej,
odwzajemniła go oraz podała jej słuchawkę telefonu. Natalie wykręciła numer do
taty, ponieważ wiedziała, że on ją zrozumie, w końcu też robił takie rzeczy w
szkole..
-Halo? - usłyszała po czterech sygnałach.
-Tatusiu...
-Co znowu zrobiłaś skarbie? To pierwszy
dzień szkoły.. no nie wierzę ..
-Ale wiesz jak cię kocham? - kontynuowała
wyuczony na pamięć tekst.
-Wiem. Mam przyjechac do szkoły tak?
-Bo wiesz.. No ... Bo to wszystko wina
tej facetki i w ogóle...
-Tak czy nie?
-No tak. - mimowolnie spóściła głowę ze
wstydu.
-Powiedz im , że będę za pół godziny.
-Dziękuję tatusiu.. kocham cię.
-Tak wiem.. już jadę. Pa.
-Paaa. - rozłączyła się. Podała telefon
Veronice i zajęła swoje poprzednie miejsce. Do "poczekalni na wyrok"
jak to nazywała Natalie wszedł Harry.. No kurwa, czego on tu chce?
-Przepraszam panią? - udał się do biurka
sekretarki, chwilę patrzył sie na Natalie, ale po chwili przestał - Czy panna
Valnetine może już wrócić do klasy?- Zszokowało ją to totalnie. Nie no spoko..
ale po cholere woźna chciała by mnie w klasie?
-A do czego Ci potrzebna panna Valentine?
- spytała puszczając do Natalie oczko, ona udawała, że tego nie zauważyła -
Wątpię, żebyście jej aż tak potrzebowali w klasie...
-Właśnie jest potrzebna .. bo ona ..
hmm.. musi spisac pracę domową i ogólnie temat.. a zostały niecałe trzy minuty
lekcji, więc pani O'Dell powiedziła, żeby ja przyprowadzić ..
-Pani woźna O'Dell?... Dobrze .. A co
powiedzieć jesli mnie spytają gdzie jest?
-Prawdę. -Harrold mrugną do niej .
-Dobrze idźcie. - uśmiechnęla się
szeroko. Natalie niechętnie wstała, a raczej udawała, w środku cała latała, nie
rozumiała czemu. Harry usmiechał się do niej szeroko jak pierwszego dnia, gdy
go spotkała.. czyli dwa dni temu.. znała tego chłopaka od dwóch dni i nie mogła
przestac o nim myśleć.. próbowała to zagłuszyć, ale jej nie wychodziło.
Postanowiła udawać niedostępną. Chłopak przytrzymał jej drzwi.
-Jaki dżentelmen się znalazł -
powiedziała na głos, nie chciała tego zrobić, natychmiast ugryzła się w język.
Harry zignorował ta uwagę. Poszła przodem w kierunku klasy.. gdy pokonali
pierwsze schody w ciszy nie wytrzymałą:
-Po cholere ja w klasie? -przystaneli.
-Sądziłem, że będziesz chciała zapisac
temat i prace domową.. -zaśmiała sie .
-A tak naprawdę?
-Powinnaś mi dziekować. - wyparował.
-Że co? Może jeszcze wskoczyć na twojego
białego rumaka i odjechać w dal ku zachodowi słońca - dodała z sarkazmem.
-Było by miło.
-Nie dla mnie.
-Czemu? - wydawał się byc tym naprawdę
zainteresowany ... w tym momencie zadzwonił dzwonek na przerwę, tłum uczniów
zbiegał po schodach, Natalie wmieszała się w tłum i uciekla od Harrego, nie
potrafiła odpowiedzieć na to pytanie, nie teraz, nie jemu, nie przy ludziach,
sama sobie nie potrafiła na nie odpowiedzieć. Nie mogła przestać mysleć o nim,
jednocześnie nie chcąc czegoś więcej .. Czy naprawdę musiałam urodzić się aż
tak wybrakowana ..? Gdy była już wystarczają co oddalona, postanowiła
sprawdzić następną lekcję, okazało się, że zostawiła go w domu, więc udała się
do holu głównego. Podeszła do korkowej tablicy i znalazła swój plan ..
Angielski .. Lepsze w każdym razie niż fizyka .. Udała się pod swoją salę
127, usiadła z brzegu ławki. Większość osób nie wyglądało jak ona, ale nie
przejmowała sie tym zbytnio.
-Cześć! - powiedział ktoś nad nią,
podniosłą głowę, by zobaczyc kto to.
-Siema Clarie.
-To jak? Gotowa?
-Na co?
-Na zwiedzanie szkoły.. umówiłysmy się
wczoraj.
-No tak... zapomniałam... Wiesz jakoś nie
za bardzo mam ochotę.
-Oł .. -rudowłosa nagle posmutniała -
szkoda. - uśmiechnęła sie krzywo i odeszła. Do Natalie podeszła pani Gussteo.
-Natalie?
-Tak proszę pani? - wstała.
-Możemy porozmawiać?
-Rozmawiamy ...
-Tak.. Ale chciałabym porozmawiać o twoim
dzisiejszym zachowaniu na lekcji fizyki...
-Przepraszam ... Nie wiem co we mnie
wstąpiło - Nie ma to jak dobre aktrostwo - Naprawdę... Obiecuję, że to
sie więcej nie powtórzy.
-Wierzę ci, tylko to nie mnie powinnaś
przepraszać.
-Mam przeprosić panią ... emmm.
-Panią Murphy, tak powinnaś ją
przeprosić.
-Postaram się.
-Mam nadzieję. - odeszła. Natalie
ponownie usiadła na ławce. I tym razem nie mogła za długo posiedzieć, podeszła
do niej Pauline.
-Hej. - zajęła miejsce obok niej.
-Siema. - wysiliła się na nieszczery
uśmiech..
-Ej .. To prawda ?
-Niby co?
-To na waszej lekcji fizy ..
-Aaa .. To.. No zalezy co Ci powiedzieli
. - Natalie nie zdziwiła szybkość z jaką pewnie cała szkoła poznała
"ncydent"na lekcji fizyki, w Beverly Hills, już całe miasto by o tym
huczało ..
-No, że ona pojechała po tym jak jesteś
ubrana i ty jej odpowiedziałaś... i w ogóle takie loty były... tak?
-Taa.
-Jesteś nowa, więc nie wiesz .. ale
lepiej z Murphy nie zadzierać .. Jak sie ciebie uweźmie to.. -przerwała jej
-Po prostu sram się ze strachu...
-Tylko mówię. - uśmiechnęła się.
-Pauline! Wszędzie cię szukam .. -
powiedziała Christina.
-Tu jestem.
-Ooo .. Cześć? Kto to? - zapytała, jakby
nie wiedziała.
-To Natalie.
-Spoko? To ta od fizolki?
-Hmm? Wiesz, że ta od fizolki tu siedzi i
nie za bardzo podoba jej się mówienie o niej w trzeciej osobie?
-Sory .. Nie bulwersuj się tak. Chodź
Pauline.. Zaraz mamy lekcje. - podniosła się.
-To do zobaczenia Natalie?
-Może. -wtrąciła Christina.
-Nie wiem czy wiesz, ale to pytanie nie
było do ciebie. - pod klasę podszedł Harry z blondasem, Christina od razu
rzuciła mu się na szyję, on tak bez pardonu objął ja w pasie i dał sie
pocałować w policzek, Natalie stała tam
i udawała, że ją to zbytnio nie interesuje.
-Do zobaczenia.- tym razem oznajmiła
Pauline i pociagnęła Christinę za rękę. Hazza popatrzył na Natalie z miną typu
"No co?", ona tylko pokazała mu środkowy palec, nie była w stanie
więcej zrobić. Poszła do łazienki, ponieważ zadzwonił jej telefon.
-Halo? -mówiła półszeptem.
-Córcia będę za jakieś 10 minut .. W
której będziesz sali? - usłyszała tatę.
-127.. ale po co ci..
-Musimy obgadać szczegóły prawda? W końcu
nie wiem o co chodzi..
-Tato nie trzeba. -zadzwonił dzwonek na
lekcje.
-No dobrze ..
-Tato kończę, mam lekcję.
-Dobrze. - rozłączyła się i poszła pod
klasę. Stanęła pod klasą czekając, aż pani łaskawie wpuści ich do środka. W
końcu pojawiła się pani Gussteo. Wszyscy członkowie jej klasy plotkowali o
niej.. No świetnie - pomyślała. Zajeła swoje miejsce z tyłu. Lekcja minęłaby
jej szybciej gdyby nie to , że nie mogła oderwać oczu od Harrego, on co chwila
również odwracał sie w jej stronę, ona co prawda udawała, że nic nie
widzi i że na niego nie patrzyła i tak minęła cała lekcja. Podczas jej dostała
z milion sms'ów od taty, który karcił ją przez telefon. Myślała, że sie posika,
jak napisał jej, że pani Murphy zorientowała się, że pisze sms'y i go
ochrzaniła, on co prawda robił to dalej, tylko bardziej dyskretnie. Reszta
lekcji minęła podobnie, tylko już bez sms’ów od taty. Pozwoliła oprowadzić się Clarie
po szkole oraz usiadła z nią na biologii, matematyce i francuskim. Gdy
zabrzmiał ostatni dzwonek Natalie myślała, że po prostu wyleci ze szkoły jak na
skrzydłach, ale niestety przypomniała sobie, że ma zostać po lekcjach… A
chuj z tym . – pomyślała i opuściła budynek szkoły.
***
Rozdział dosyć dłuugi .. Co myślicie? Miało być ciekawiej i chyba tak ciutek jest .. Nie wiem czy następny rozdział pojawi się jeszcze w tym tygodniu, ale jeśli nie, to wynagrodzę Wam to długością :) Po prostu Wiecie .. te wyjazdy majówkowe i wql taak ciepło, że aż szok .. Ale tylko się cieszyć, nie? ;) Zachęcam do komentowania i do motywowania mnie do dalszego pisania :P
Nats :*
Paula, Ola, Nats ; D
EDIT:Chciałbym Was również bardzo przeprosić za błędy i tego typu, niestety na tym laptopie co został napisany rozdział nie ma wql polskich znaków .. więc nie koniecznie miałam możliwość zobaczenia czy dobrze czy nie .. Za wszelkie niedogodności przepraszam.
moim zdaniem zdecydowanie za krótkie!
OdpowiedzUsuńpiszcie no chociaż ciut, ciut dłuższe i może mniej Natalie, bo mnie ona po mału ulewa ...
ale tak to świetne.
czekam na nn :)
Na Twoją prośbę o Natalie postaram się pisać mniej, po prostu fabuła tego wymagała :)
UsuńNats
Znalazłam waszego bloga i muszę przyznać,
OdpowiedzUsuńże zaczyna się ciekawie ^^
Nie zgadzam się z komentarzem powyżej ;d
Niech Natalie bd i mi to wisi, byleby byli chłopcy xd
Tak, więc pisz szybko następny lol
pozdrawiam i wql XD Kaśka
Postaram się go szybko napisać :)
UsuńSkora podoba Ci się nasz blog,
to może byś go gdzieś poleciła ?
Mam taka nadzieję :)
Nats .
Postaram się gdzieś polecić :D
UsuńMoim zdaniem rozdziay 1 i 4 są rewelacyjne A blog najlepszy od tych które czytałam do tej pory. :D ♥
OdpowiedzUsuńDziękuję, to bardzo miłe :)
UsuńNats .