*Natalie
Obudził
ją dźwięk budzika oznaczający koniec słodkiego spania, a zarazem koniec wakacji
i początek wszystkiego… nowa szkoła, znajomi, zupełnie inne życie. Tak bardzo
tęskniła za Monicą..
Dość już, nie rozczulaj się nad sobą!
Postaraj się być zimną suką , jak kiedyś.-pomyślała. PUK-PUK ! Drzwi do jej
pokoju otworzyły się.
-O!
Już nie śpisz skarbie.- powiedziała jej mama stojąc u progu drzwi- Tatuś już
pojechał do pracy, ja też się zaraz zbieram – przybrała sobie ten sztuczny
uśmiech, ta swoją idealnie wyćwiczoną maskę – Zostawiłam Ci śniadanie.. To pa
córeczko. Słyszysz??
-Tak
jasne. To pa . – powiedziała ozięble.
-Do
zobaczenia. – zamknęła za sobą drzwi. – Natalie wstała z łóżka i ruszyła do
łazienki, która znajdowała się na korytarzu.
Zegarek: 6:30 ..
Dobra jakoś dam radę…
Wzięła
szybki prysznic. Ciepła woda spływała po niej strużkami…
TI
TIT
Usłyszała
dźwięk sms’a. Niechętnie wyszła spod prysznica i poszła po telefon.
DO: Natalie
OD: Monica
„Która
u Ciebie godzina?? Matt o Tobie ciągle gada xD Tęsknię xx”
Tylko nie on .. pomyślała-miałaś o nim zapomnieć.. A teraz jeszcze o
mnie mówi …
DO: Monica
OD: Natalie
„Co
konkretnie? Btw. Wiesz, że ja za Tb też miśku xx”
DO: Natalie
OD: Monica
„Mówił
mi , że za Tb tęskni i takie duperele … Idę spać :) Ty pewnie wstałaś , więc
miłego dnia słonko xx”
DO:Monica
OD:Natalie
„Nie
gadaj z nim, to zwykły naciągacz.. Dobranoc xx”
Po
wysłaniu ostatniego sms’a do przyjaciółki postanowiła w końcu się ubrać.
Zegarek: 7:03 … Mam jeszcze
trochę czasu.
Poszła
do swojego pokoju. Przegrzebała szafę w poszukiwaniu granatowej spódnicy
bombki, której w końcu nie udało jej się znaleźć. Zrezygnowana postanowiła
założyć zwykłą białą koszulę, do tego
czarne rurki i czarne buty w kolorowe kwiaty
na obcasie.
Zegarek:7:30 .. Niech to szlak!
Szybko
udała się do łazienki z postanowieniem umycia zębów i ogarnięciem tego siana na
łbie. Po umyciu zębów i zapleceniu włosów w luźny warkocz, zrobiła sobie
makijaż, nie niewiadomo znowu jaki makijaż taki leciutki, żeby nie uznali jej
pierwszego dnia za wypindrzoną lalę.
Zegarek: 8:10 … Jeszcze 50 minut…
Do szkoły idę jakieś 20 minut… Jeszcze zdążę zjeść śniadanie!
Udała
się do małej kuchni połączonej z salonem. Rzeczywiście śniadanie czekało na nią
na stole.. Szkoda tylko, że zimne..
Zrobiła sobie zwykłą kanapkę z serem i pomidorem. Usiadła jeszcze na chwile
przed telewizorem i włączyła MTV.
Zegarek: 8:35 muszę już iść!
Zerwała
się z kanapy, wsadziła telefon do kieszeni i udała się na głupi apel z okazji
rozpoczęcia szkoły.
*Alex i Pauline
-Podasz
mi dżem truskawkowy? – spytała Pauline z pełną buzią
-Jasne
. Trzymaj – powiedziała Alex podając jej dżem, sama jadła naleśniki z syropem
klonowym. PUK – PUK – nagle ktoś zapukał do drzwi.
-To
pewnie Chris. Ja otworzę .-Pauline odeszła od stołu by wpuścić gościa.
-No
cześć! – Christina przytuliła przyjaciółkę, która miała na sobie bluzkę w
czarno-białe paski, czarną marynarkę, zwykłe starte dżinsowe rurki, brązowy,
luźny szalik i wykończającą wszystko białą, wełnianą czapkę z czarna kokardą.-
Sama się tak ubrałaś ? – spytała z niedowierzaniem
-A
jak myślisz?
-Alex?-
Pauline pokiwała głową – mogłam się domyślić.
-Chris
! Chodźcie do kuchni! Czego o mnie znowu plotkujecie? Słyszałam moje imię! –
wykrzyczała Alex z kuchni.
-Od
razu twoje imię? Wiesz ile osób na świecie się tak nazywa?- Powiedziała Pauline
podchodząc wraz z Christiną do stołu w kuchni, przy którym po chwili zajęły
miejsca.
-I
tak wiem , że to było o mnie.. W końcu wyglądam nieziemsko! Co sadzisz Chris? –
spytała, wstając jednocześnie i obkręcając się dla efektu. Była ubrana w
koronkową bluzkę w kolorze popielatego
różu na obszernych ramiączkach, była ona wpuszczona w spódnicę do kolan
o podobnym kolorze. Buty miała na szpilce w kolorze brudnego beżu oraz złoty
zegarek. Makijaż miała delikatny. – I.. jeszcze torebka – pokazała małą
kopertówkę w tym samym kolorze co buty.
-Nieziemsko
– skomentowała Chris – A ja?- Alex przechyliła głowę i przymknęła jedno oko..
Zobaczyła białą sukienkę idealnie pasującą do karnacji przyjaciółki, była
obwieszona złotymi łańcuszkami, oraz bransoletkami. Na nogach miała białe
koturny ze złotymi ćwiekami.
-Hmmm.
Całkiem nieźle.. Ale ja lepiej. –Alex pokazała język przyjaciółce.
-Pfff.
To tylko ciuchy. – dodała znudzona całą sytuacją Pauline – Ja najchętniej
ubrałabym się jak na co dzień, a nie w … - wzięła do ręki kołnierzyk marynarki
– w takie coś – dokończyła.
-Bo
ty się nie znasz – stwierdziły Alex i Christina. Po 10 minutach wyszły z domu
do szkoły...
***
Oto i rozdział 2. ;) Nie wiem czy w ogóle ktoś czyta tego bloga, ale jeśli, to zachęcam do komentowania ;D
Nats :*
fajnie napisane :D a ogólnie, to świetny blog! :D wpadnij do mnie *: u mnie ankieta, zagłosujesz? :)obserwuj, jeśli blog Ci się podoba :) masz twittera? follow? @viktoriapoland :)
OdpowiedzUsuń